reklama

Stosunek

Cześć. Kochałam się narzeczonym w dzień owulacji bez zabezpieczenia, jednak on nie skończył we mnie tylko sekundę po tym jak wyjął członka i poszło na plecy. Czy jest szansa na ciążę? Dzień wczesniej też się z nim kochałam bez zabezpieczenia jednak on nie doszedł. Proszę o poradę. Ja bardzo chce, On się jeszcze zastanawia. Pozdrawiam
 
reklama
Szanse na ciąże są. Niewielkie, ale są.
A partner ma świadomość, że kochacie się w dni płodne? Czy nie interesuje się jaka to część cyklu?


Wiesz, mnie to nie dziwi. Ludzie często mają problem z podjęciem konkretnej decyzji i wolą by los sam ich pchną w konkretnym kierunku. Czasem tak po prostu łatwiej.
Mnie też to nie dziwi. Sama starałam się o dziecko, planowałam, robiłam badania, nic z tego. Odpuściłam zupełnie, dałam się ponieść losowi i proszę, zaskoczyło.
 
reklama
Mnie też to nie dziwi. Sama starałam się o dziecko, planowałam, robiłam badania, nic z tego. Odpuściłam zupełnie, dałam się ponieść losowi i proszę, zaskoczyło.
Przepraszam, nawet źle napisałam. Stwierdziłam, że widocznie posiadanie dzieci nie jest zapisane mi w życiu, zrezygnowałam. Seks tylko dla przyjemności, bez zabezpieczenia (ale nie zabezpieczałam się 6 lat i co z tego). Przestałam planować macierzyństwo. W październiku z resztą usłyszałam, że jeśli chcę, powinnam się na wiosnę 2020 zdecydować na in vitro bo młodsza już nie będę, a lata lecą nieubłaganie. Więc dałam sobie spokój.
 
Mnie też to nie dziwi. Sama starałam się o dziecko, planowałam, robiłam badania, nic z tego. Odpuściłam zupełnie, dałam się ponieść losowi i proszę, zaskoczyło.
Szanse na ciąże są. Niewielkie, ale są.
A partner ma świadomość, że kochacie się w dni płodne? Czy nie interesuje się jaka to część cyklu?


Wiesz, mnie to nie dziwi. Ludzie często mają problem z podjęciem konkretnej decyzji i wolą by los sam ich pchną w konkretnym kierunku. Czasem tak po prostu łatwiej.
Nie chcemy się kochac skticte po to żebym zaszła w ciążę.. Będzie nam dane byc rodzicami to będzie, los za nas zadecyduje. Siostra strata się o dziecko od 5 lat i nic, i widzę jak pilnują kalendarzyka. My tak po prostu nie chcemy.
 
Szanse na ciąże są. Niewielkie, ale są.
A partner ma świadomość, że kochacie się w dni płodne? Czy nie interesuje się jaka to część cyklu?


Wiesz, mnie to nie dziwi. Ludzie często mają problem z podjęciem konkretnej decyzji i wolą by los sam ich pchną w konkretnym kierunku. Czasem tak po prostu łatwiej.
Kazumi.
Taaak, partner zawsze wie jaki mam dzień cyklu, ma odstęp do mojego kalendarzyka i sama mówie mu jakie mam objawy i kiedy mam owulacji itp. Nigdy przed nim tego nie ukrywałam
 
Kazumi.
Taaak, partner zawsze wie jaki mam dzień cyklu, ma odstęp do mojego kalendarzyka i sama mówie mu jakie mam objawy i kiedy mam owulacji itp. Nigdy przed nim tego nie ukrywałam
Dobrze, że Narzeczony wie, bo znane mi są przypadki, że za nieplanowaną ciążę "wina" spadała na kobietę i partner miał po prostu pretensje, że on nie wiedział i nie miał prawa do decyzji. Prawda jest taka, że wielu panów się tym w ogóle nie interesuje, a później są zaskoczeni ;) Więc całe szczęście, że u Was jest to wszystko jasne i oczywiste.

Tak, jak pisałam - szanse są raczej niewielkie, ale jakieś są. Jeśli oboje podchodzicie do tego, że "będzie co ma być", to korzystajcie bez stresu :) Tylko ja bym Ci proponowała zażywać sobie kwas foliowy - na wszelki wypadek :)
 
@GabrielaNowak85 - my mieliśmy z Mężem taki plan, że będziemy się "starać powoli" i po prostu przedłużymy sobie czas na seks bez zabezpieczenia o kilka dni, potem kilka następnych, a potem już nie będziemy w ogóle pilnować i będzie co ma być. Ale ostatecznie wyszło tak, że poszliśmy na całość tuż przez owulacją i czekamy na dzidziusia :)
Nie są mi znane przykrości związane z długotrwałym planowaniem ciąży i niepowodzeniami. Ale coś w tym jest, że u wielu osób problemy odchodzą dopiero wtedy gdy "odpuszczą". Cieszę się, że i Wam się w końcu udało :) Mogę sobie tylko wyobrazić jak bardzo się cieszycie :)
 
Dobrze, że Narzeczony wie, bo znane mi są przypadki, że za nieplanowaną ciążę "wina" spadała na kobietę i partner miał po prostu pretensje, że on nie wiedział i nie miał prawa do decyzji. Prawda jest taka, że wielu panów się tym w ogóle nie interesuje, a później są zaskoczeni ;) Więc całe szczęście, że u Was jest to wszystko jasne i oczywiste.

Tak, jak pisałam - szanse są raczej niewielkie, ale jakieś są. Jeśli oboje podchodzicie do tego, że "będzie co ma być", to korzystajcie bez stresu :) Tylko ja bym Ci proponowała zażywać sobie kwas foliowy - na wszelki wypadek :)
Nie mogłabym zrobić nic wbrew jego woli, chce być z nim szczera z każdym możliwym tematem :) w sumie to bałam bym ukryć przed nim coś takiego bo gdyby się udało to mógłby nie cieszyć się aż tak albo co gorsza nie kochać dzidziusia tak jak powinien :)
Kwas biorę cały czas, odkąd zaczęliśmy rozmowy o maleństwie ❤️ dziękuję ❤️ ❤️
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry