Witam z rana

Ja miałam kota-został on u mamy,był jej kochanym koteczkiem ,więc nie było sensu abym go zabierała z sobą.Miałam go z 10 lat,zabrałam go od ludzi którym okociła się kotka,a oni chcieli potopić maluszki.Był to kot z charakterem i nazwaliśmy go belzebub.Czasem lubił się poprzytulać ,ale miał swoje humory i potrafił pofukać i podrapać.Jak syn był malutki to obawialiśmy się ze może coś mu zrobić.Kot na początku był zainteresowany ,popatrzył powąchał i odszedł.Jak mis trochę podrósł to było ok głaskał go,a kot jak miał dosyć to odchodzil, nigdy łapki na niego nie podniósł ani nie podrapał.Rok już kotka nie ma,niestety zdechł-a Misiek jak jezdziliśmy do mamy to go szukał i wołał.Smutne.
My mamy psa kundel-dużego,coś takiego jak owczarek podhalański ale jest czarny.Mąż go wziął od jakiegoś faceta bo tamtemu urodziły się dzieci,bał się bo pies typowo obronny i nie chciał go juz mieć u siebie.Dodam ze jesteśmy jego 3 mi włascicielami-także psinka po przejściach.Kupiliśmy jeszcze drugiego -rasy Amstaff-Borys go nazwaliśmy(często u nas w okolicy dochodziło do kradzieży).I wyobrazcie sobie dziewczyny jak pojechaliśmy pewnego dnia do mojej mamy dostajemy tel ze pies otruty i kiepsko z nim(Amstaff miał wtedy dwa lata),przyjechaliśmy to nie miał siły wyjsć z budy,do męża się wyczołgal,zaczeła mu lecieć krew z nosa.....od razu weterynarz-niestety nic się nie dało zrobić,pózniej wyszlo ze musiał dostać jakimś kołkiem albo prętem bo miał rozległy krwiak w okolicy klatki piersiowej i złamane żebra które weszły do środka i przebiły płuco.A 2 tygodnie pózniej ten czarny tez otruty-udało się go uratować na szczeście.
Ten czarny miśka uwielbia,rozrabiają razem,a tylko michał płacze to leci od razu patrzeć czy mu się nic nie dzieje.Amstafa nie miał okazji poznać bo jeszcze nie byłam w ciązy.Ale to prawdw ze takie psy są tylko dla odpowiednich ludzi-nasz był ok-przytulacha taka.Z psimi charakterami to tak jak u ludzi jeden ma taki ,a drugi inny.Teraz jak mam miska i drugi szkrab będzie to nie wiem czy amstaffa bym kupila.