reklama

Styczen 2011

To prawda, że koty chodzą własnymi ścieżkami i nie da się tak jak psa wytresować. Mam dwa sierściuchy. Pierwszego kupiliśmy, kiedy Madzia miała 7 miesięcy. Przyłapywałam kotkę czasami w łóżeczku ale najbardziej lubiła chować się w wózku małej. Drugiego - Bazyla mamy drugi rok i wiem na pewno, że oba będą się pchały do łóżeczka. Pomyślałam więc o kupieniu moskitiery takiej jak nad łóżko i zawieszenie nad łóżeczkiem. Moje koty nie niszczą mi firan i mam nadzieję, że ta moskitiera zda egzamin. W sumie to można mówić, że jak koty domowe to nie są brudne ale jednak wchodzą do kuwety i mają łapki z zarazkami i mi to akurat będzie przeszkadzało przy maluszku, nie chciałabym żeby spały w pościeli dziecka. Poza tym moje koty są długowłose i mimo codziennego czesania gubią kłaczki..
Ciężko doradzić komuś czy to jest odpowiedni moment na kota kiedy ma się pojawić maleństwo. Ja akurat nabyłam Bazylego od kobiety która zaszła w ciążę i nie chciała mieć go w domu więc sprzedała mi go z papierami za 400 zł, miał 5 miesięcy. Ludzie mają różne podejście...
 
reklama
Moj maz wymyslil ze chce kupic psa- takiego z tych groznych- nie pamietam nazwy rasy. Wybilam mu to z glowy- mowie 'no jasne, Ty bedziesz w pracy a ja z dwojka malych dzieci i jeszcze z psem bede latac'. Poza tym balabym sie takiego psa. Ostatnio o maly wlos nie przygarnelismy kota. Wszedl nam do domu przez okno i krecil sie pozniej obok. Sliczny- rudy z blekitnymi slepkami. Jechalismy do miasta i jak wrocilismy juz go nie bylo. Moze to lepiej... Ja jeszcze nie mialam badan na toxo.
 
Ja akurat kotów strasznie nie lubię i u mnie nie ma problemu , zresztą w małym wynajmowanym mieszkaniu to żadne zwierzę nie wchodzi w grę - ja za bardzo przeżywam śmierć zwierzaków i za bardzo się przywiązuję do nich , więc lepiej dla nas że nie mamy żadnego :-)
 
No niestety kotów nie da się wychować. W tamtym tygodniu przywieźliśmy do domu fotelik dla maleństwa, ledwo go położyliśmy to sierściuch do niego wskoczył bo pomyślał że to dla niego. Skończyło się na tym że fotelik musieliśmy schować do szafy bo inaczej było by to nowe legowisko kociaka.
 
Moja siostra ma dachowca, który biega na dworze i tylko na noce przychodzi do domu. Jak tylko wyczai otwarte drzwi do pokoju małego - od razu jest w łóżeczku. Normalnie aż go nosi żeby tam się wkraść. Zakazane najlepiej smakuje :)))
 
no tak ze zwierzakami trochę roboty jest, ja za kotami też nigdy szczególnie nie przepadałam, właśnie za bardzo chadzają własnymi ścieżkami jak dla mnie, a ja potrzebuje porządnej przytulany, no i taka mi się trafiła, więc nawet jak jest przy nim sporo roboty to ten jego wzrok wszystko wynagradza, no i na zimę jak się uwali w stopach to grzeje jak termofor, niezastąpiony po prostu jak dla mnie:) zwierzaki dają baaaardzo dużo radości wg mnie:)
 
Ewcia nie rozumię takiego podejścia do zwierząt. Nie pasuje to go oddaję....i tak wiele psów i kotów staje się bezdomnymi :( Dla Ciebie wielki plus że go przygarnęłaś...zwierzak jest Ci wdzięczny. Dlatego zawsze mówię, że jak ktoś chce zwierzę to musi to przemyśleć na wiele sposobów. Zwierzak to nie tylko przyjemność tulenia ale także obowiązek...
Powiem Wam że już kilka osób się mnie pytało co zrobię teraz z psem skoro jestem w ciąży....żenada....mam nadzieję, że dzidzia nie będzie miała żadnego uczulenia i dane nam będzie dożyć z Dżagilla jej starości...
 
:-D
Ja miałam 2 świnki morskie, 2 chomiki i psa.

ale świnki kochałam nad życie , szczególnie pierwszą , z którą spałam w łóżku , tak samo z psem - ale teraz mam męża i z nim śpię :-D

Pociesza mnie fakt, że nie mam zwierzaka, który by cierpiał, nie miałam czasu opiekować się jakimś bo długo pracowałam mój też i sierdziliśmy, że nie będziemy zwierząt krzywdzić, na psa za ciasno, a poza tym musiał by dużo czasu sam w domu spędzać.

To nie dla nas.

Wystarczy, że dzieciakiem będę się od stycznia opiekować :-D i już je kocham nad życie
 
dziewczyny powiem Wam tak, jesli któras z nas teraz by sie zarazila tokso to jest znikome prawdopodobienstwo porodu przedwczesnego, dzieci sa zdrowe a ewentualnie co moze wyjsc po toxie (przechodzonej po 3 mcu ciazy) to ze nasz szkrab bedzie dyslektykiem, czyli jak dla mnie to zadne uszkodzenie, bo dys moze byc nawet odziedziczona. wiem ze dyslektykom nie jest latwo w zyciu, ale jest zdrowy pod wzgledem całościowym. a i tokso jak i cytomegalię mozna przechodzic bezobjawowo lub jak grype.
 
reklama
Ja tez nie przepadam za kotami, ale moze dlatego, że kuzynka ma takiego co to nie da sie pogłaskać, a jak juz się go zacznie głaskać to zaraz syczy i łape z pazurami pokazuje, więc wole go nie tykać. Mój mały zafascynowany kotkiem chciał się z nim pobawić, to zamiast kot uciekać to stał w miejscu żeby zaatakowac małego :(
1,5 roku temu zdechla mi moja Zuzina-psinka (kundelek dostałam ją na Mikołajki ze schroniska)miałam ją 17 lat i spałam z nią w łóżku :) była kochana i bardzo lubiła dzieci, ciagle tylko podkradała z rączek jedzonko mojemu o 16 lat młodszemu bratu. Bardzo przezyłam jej odejscie, bo byłam wtedy w ciąży z Piotrusiem, no i powiedziałam sobie, że jak na razie żadnych zwierząt, choc mój mąż bardzo ucieszyłby sie z kociaka, bo ciągle mówi o nich :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry