No ja wróciłam z kina z mężem, jakoś godzinę temu. Byliśmy na "sherlocku", tak na marginesie, taka bajka dla dzieci. Naszykowałam mu na jutro dobre kanapki i Was zaczęłam podczytywać. No i odeszły mi wody, tak więc nie ma co, jednak poród mnie nie ominie :-) Kanapki się nie zmarnują, będą na porodówkę.
Na razie co jakiś czas ze mnie chlupie, skurcze nieregularne, więc czekamy. Zadzwoniłam do położnej, no i jak się rozkręci to mamy przyjechać jak skurcze będą regularne, a jak się nie rozkręci to stawiamy się na IP ok. 4-5 rano.
Tak więc mam nadzieję, że zacznę na nowo pozytywny trend porodowy :-)
Odezwę się jak już synek będzie z nami. Trzymajcie kciuki.