Hej
Nie jestem w stanie nadrobić. Ostatnio tydz dał mi nieźle w kość. I dziś padłam ze zmęczenia. Dobrze, że ta moja córeczka taka kochana, ładnie oglądała bajkę a ja w najlepsze przy niej spałam, dopóki nie obudził mnie dzwonek u drzwi. I mam nadzieję, że już zdrowa, zresztą poszła dziś pierwszy dzień do przedszkola po tyg nieobecności.
Mama była na weekend, więc bardzo mi pomogła, wyprałyśmy już wszystkie rzeczy dla Leonka, połowa poprasowana. Do tego umyła wszystkie okna, poprała firanki i później powiesiła je. Więc dom czysty. Torba nadal nie spakowana, czekam aż wyschnie to co chcę zabrać z rzeczy dla dziecka. Moje to mam nadzieję migiem spakuję.
Dzisiaj byłam na badaniach, mocz + przeciwciała. W poczekalni było cudowne półroczne dzieciątko z mamą i babcią. Widać, że babcia zakochana w swoim wnusiu, bo cały czas opowiadała o nim. Małemu pobierali krew, 2 razy go kuli, ale nawet nie zapłakał. Jutro jedziemy do znajomych zobaczyć ich miesięczne dzieciątko. Już nie mogę się doczekać, aby zobaczyć takie maleństwo i trochę rozerwać się towarzysko.
Jak tam dalej rozpakowanko, kto następny w kolejce?