Od półtorej tygodnia miałam delikatne plamienia, takie różowiutkie, czasem nitki krwi w śluzie, W poniedziałek(6t1d) byłam u ginekologa, bolał mnie krzyż, czułam bóle brzucha jak skurczowe... i zaczełam bardziej krwawić niż plamić. Lekarz zrobił usg, pokazał mi serduszko....ślicznie pukało... Płakaliśmy ze szczęścia z mężem... we wtorek cały dzień mnie brzuch bolał ale gin powiedział że mam brać powiększoną dawkę luteiny i leżeć. Wczoraj bóle jakby ustały ale pojawiła się "czarna" krew. Zadzowniłam czy mam jechać do szpitala , czy do niego powiedział żebym przyjechała do niego( ufam mu to jeden z najlepszych ginekologów w moim mieście!!) Przyjechałam zrobił usg, czekał, szukał , patrzył ale niestety nie było już akcji serca... Dziś o 9.30 mam zabieg w szpitalu. przed zabiegiem będzie usg potwierdzające...Ciężko to przyjąć dwa razy pod rząd... Nie wiem jak sobie poradzimy . Na razie to jest dla nas straszny szok i cios... Uważajcie na siebie!!!!