Cześć dziewczyny

Rano byłam w przychodni na pobraniu krwi na te moje nieszczęsne próby wątrobowe. Ciekawa jestem jaki wynik będzie tym razem. Czy w końcu w normie?
Teraz gotuję na obiad gulasz do kopytek, no i mam troszkę papierkowej roboty, ale to dopiero, jak młodsza pójdzie spać.
Alicja32 jesteś kolejną osobą, której dokuczają bóle głowy. Nigdy wcześniej nie sądziłam, że jest to aż tak powszechna przypadłość ciążowa. Mam nadzieję, że dziś już Cię ból nie męczy. Jak najszybciej wybierz się do fryzjera. Świetna terapia poprawiająca samopoczucie;-) Tyn bardziej, że ja np. po porodzie, to ani zbytnio czasu, ani ochoty nie miałam na to
Gizmowa z tą nagonką na kp, to zgadzam się. Czasem aż strach się przyznać, że jest się innego zdania. Najważniejsze jednak, to robić wszystko w zgodzie z samym sobą. Czy mm to wygodnictwo? Nie powiedziałabym. Myślę, że gdyby moja pierwsza córka czerpała większą radość z kp, to bym pewnie i drugą córkę karmiła. Bo kp jest wygodne. Żadnych butelek, zaoszczędzona kasa....Ja nie miałam kłopotów z przystawianiem, czy bolącymi piersiami, mleka było aż nad to. I wszystko pięknie, tylko to jakoś nie moja bajka i już. Wydaje mi się, że niektórym ciężko zrozumieć, że można się z tym źle czuć, a skoro mam inny wybór, to czemu nie skorzystać. Przecież nie robię nic złego wybierając dla mojego dziecka mm. Tak było jest i będzie.Ile osób tyle opinii i wieczna dyskusja;-)
lanjaa moja córka umiała jeść z cyca tylko na leżąco. Wyobrażasz sobie np. na spacerach?
natal84 gratki za udana wizytę. Dobrze słyszeć, że wszystko w porządku.
Ja z tymi wszystkimi produktami "zakazanymi" w ciąży nie mam problemów, bo jajka na miękko/surowo nie zjem-nie lubię, mięsa surowego tym bardziej, ryb wędzonych surowych smakoszem nie jestem, więc na czas ciąży obędę się bez, serki pleśniowe mogą nie istnieć, mleka prosto od krowy nie lubię, wyrobów z takiego mleka tez nie mam, bo niby skąd, a co do produktów z mleka nie/pasteryzowanego, to nigdy nie słyszałam nic na ten temat. Jadłam nabiał każdy (sklepowy) w obu ciążach poprzednich i dzieci zdrowe, jak rydze. Moja zasada "nie dajmy się zwariować"
Zgadzam się dziewczyny z opiniami, że lepiej dziecko uczyć szybko samodzielnego spania. To naprawdę procentuje w przyszłości. U mnie obyło się to bez jednej łzy. Jakoś tak powoli, krok po kroku. Dziś zaprowadzam córki do pokoju, czytam jedna bajkę i wychodzę. Bez względu na to, czy usną, czy nie. Jeśli nie usną, to tylko później idę je przykryć, kiedy już śpią. Nie dam sobie powiedzieć, że moja więź z nimi przez to jest słabsza. To bzdura. Bo nie ma nic takiego, co bym zrobiła, a co byłoby dowodem na to, że kocham je nie wystarczająco mocno. Jeśli ktoś jednak lubi spać z dzieckiem, to jego sprawa. Tak samo jak dawanie smoczka 3latkowi, czy picie ze smoczka w wieku 4 lat. Nic mi do tego. Mogę sobie tylko w duchu pomyśleć, że cieszę się, że moje dzieci tak nie mają.