Akuku trzymam kciuki, by juz szybciutko sie zaczelo u Ciebie:-)
A ja dziewczyny bylam jakas taka umeczona po tym Sylwku wczoraj, ze sie poryczalam w lozku przy moim, sie juz martwil co sie ze mna dzieje, czy mnie cos boli.a mnie bolalo juz wszystko, jakis totalny kryzys wczoraj, chyba nie moge sie przeslilac.nawet z tego wysilku nie moglam juz zasnac bedac na maksa zmeczona o 2 godzinie.
i ten Nowy Rok jakos tak niemilymi wiadomosciami mi sie zaczal, mojej kolezanki mama, ktora ma raka miala pogorszenie,a druga, ktora niedawno zaszla w ciaze dostala wczoraj plamienia, pojechali do szpitala zrobili usg, a tam dziecka nie ma w brzuchu.10 tydzien.koszmar jakis i niedowierzanie.
i jakos mi sie udzielil do poludnia taki humor,jeszcze na dyzur do szpitala prawie jechalismy bo mala ma prawie 39 goraczki,ale zadzwonilam i poniewaz jest przeziebiona, to stwierdzili ze to napewno infekcja wirusowa, wiec juz nie chcielismy jej meczyc po szpitalach dzisiaj i dalismy szanse i jakos sie troche poprawilo, rysowala przed chwila, teraz oglada bajke, wiec nie lezy i placze tylko mimo temperatury jest lepiej, wiec jutro z nia do swojego lekarza pojde, by ja ogladnal dokladnie.
Napiszcie dziewczyny cos wesolego,fajnie byloby cos pozytywnego uslyszec:-) juz mi sie humor poprawil jak zobaczylam,ze mamy 1 styczniowego malucha:-) Marika sie spisalas na medal:-)