Ahoj!
My dzisiaj po pierwszych zajęciach szkoły rodzenia - na wszystkich chyba i tak nie zdążymy być, a jest 9 spotkań. Dzisiaj takie terefere o porodzie, co spakować do torby i takie tam sprawy, których się już nauczyłam z forum

hehe Tutaj to całe BB to taka szkoła ciąży, rodzenia, terapia rodzinna i wszystko w jednym
A tak poza tym... znów Was wykorzystuję pytając, ale... Mam dylemat. Wszyscy naokoło straszą, że połóg jest straszny, że za chiny ludowe rady sobie sama nie dam bla bla. Po porodzie zostajemy do nowego roku u mnie w Bytomiu, w mieszkaniu mamy - żeby pomogła z praniem, prasowaniem, obiad i takie tam. I to będzie maksymalnie dwa tygodnie - i tak długo, ale to taki gorący okres święta i te sprawy. Mama Mariusz jednak wraz z jego babcią twierdzą, że to głupota, że mamy zostać tam minimum miesiąc, bo sobie nie damy rady, że nie wiemy co to jest urodzić dziecko. Kurka! Ale po pierwsze, jesteśmy dorośli, zaradni, po drugie, no... cholera, skoro się zdecydowaliśmy na dziecko to sobie radę też musimy dać, po trzecie nie wytrzymamy u mojej matki dłużej (i tak będzie sukces jak wytrzymamy kilka dni) po czwarte... nie przesadzają one czasem z tym "minimum miesiąc!"? Jak tłumaczę i objaśniam, że maksymalnie 10 dni to patrzą na mnie jak na nierozsądną dziewuchę z miną "jeszcze zobaczysz...". EEE?
Tak poza tym znalazłam w szmateksie kilka fajnych materiałów na woreczki na magnezję dla wspinaczy

I właśnie szyyyyję! Ha, coraz lepiej nauka obsługi maszyny mi wychodzi

A to mój ulubiony z materiałów jakie wyłowiłam:
