Blondi witaj!!
Fifka witaj! Gratuluje ponownie i bardzo się cieszę że już w domku jesteście:-)
Calineczka współczuje teściowej, dobrze że choć teść spoko;-)
Jeśli chodzi o
mandarynki to ja sobie pozwalam na jedną dziennie, bo bym się zadrapała, ale jak tak czytam to też chcę

.
Blue nie chcę się zamienić bo też już mi ciężko, a tak wiem że jakby co to w trakcie 37 tc to już dość bezpiecznie, prawda??
U nas wiatr też wieje nie ubłaganie i śnieg też dziś po południu spadł. W nocy najbardziej mnie drażniło rusztowanie które waliło przez
ten wiatr metal o metal. A najbardziej się stresowałam jak jechaliśmy wczoraj wieczorem do lekarza, bo ślisko, gałązki z drzew spadały a mój brzuszek się spinał i twardniał - widocznie Wojtuś też się denerwował.
Fifka życzę Ci dużo cierpliwości i odpoczynku, a Adriankowi żeby szybko nadrobił stracony czas.
Calineczka ja też dziś w nocy wyjątkowo nie byłam siku, a rano myślałam że mi pęcherz wybuchnie i bolał.
Pustiszi bez szaleństw z tym sprzątaniem i gotowaniem - Ty w ciąży jesteś a oni najwyżej coś zamówią
Akuku fajne te Twoje dzieciaczki
Magsus powodzenia - nie wiem może gorzka czekolada by pomogła na to rozwolnienie??
Antinetka powodzenia z tymi lekarzami - masakra no!
Ja dziś się kiepsko czuję. Niedobrze mi było, brzuszek od czasu do czasu twardniał, czasem bolał i tak ospała byłam, że przespałam prawie cały dzień - tylko w sklepie po bułki byłam i psa wyprowadziłam i nic więcej. Masakra! Stwierdziłam że jak będzie tak jak dziś to mogę nie dotrwać do 1 stycznia a tak bardzo bym chciała.