Doggi, matko, współczuję doświadczeń z pierwszej ciąży :-) U mnie wszystko przebiegało idealnie, ale i tak potrzebowałam ponad 2,5 roku by dojrzeć do decyzji o drugim dziecku ;-)
Gochson, z tym ZUSem to mam nadzieję, że płacą, bo co i rusz przychodzą do biura jakieś ponaglenia, ale w przychodni zawsze świecę się na zielono, Tosia też...
pyscek, ale cuda tworzysz! Zazdroszczę zdolności :-)
U mnie poród to było marzenie - sama sobie wywołałam olejkiem rycynowym, bo już miałam dość, skurcze się zaczęły o 4 w nocy, regularne co 4 minuty, na porodówkę dotarłam o 6, a o 9.45 już tuliłam Młodą w ramionach

Z tym, że podawali mi jakieś zastrzyki, przebijali pęcherz i wypychali Dziecko, tak wysoko miałam brzuch.
I mimo tych wszystkich zapewnień o cudownej amnezji - wciąż pamiętam ten ból...
