Dziewczyny, jesteście jeszcze?
kurde, ale ja Wam smęcę, ale taka psychiczna jestem no... była u nas przed chwilą lekarka (z tego pzu wezwaliśmy. karetką przyjechała, szok), bo młodemu się ten kaszel pogorszył i po popołudniowej drzemce coś mu gardło zaczęło nawalać. osłuchowo ok. a po obejrzeniu gardła stwierdziła, że to angina i przepisała antybiotyk. a ja matka kwoka znowu myślę, czy potrzebnie, fuck! a skąd wiadomo, że to bakteryjna angina, a nie wirusowa? no nic. apteka i tak czynna dopiero jutro od 7:30 a do domu wracamy w sb w nocy, więc czekać nie będę. ale tak mnie skręca ze złości. młody nie ma gorączki, a kaszel jest tak powiedzmy, że już mokry i męczy go głównie podczas spania. nienawidzę antyboli!!!

i testowania leków na dziecku. ale oby pomogły.
to się wyżaliłam, a teraz możecie na mnie krzyczeć
dla Was zdrówka, bo czytam, że kolejne osoby się ze zdrowiem posypały. ja sie twardo trzymam.