alecta, ja też wczoraj nie wdawałam się w dyskusje, bo sensu nie było, ale tak mnie wkur.wił, że w łeb dostał, bo nie potrafię obojętnie przejść obok tak ciężkiego pier.dolenia
jeżyk, aaa, to mój mąz tak chciał iść na te Służby, ale kumple go wystawili i w końcu nie poszli
Marcioszek, ale cudo!!! Zazdroszczę talentu!!!
Sywi, ja lubię pić z mężem, ale wczoraj siłą rzeczy nie bardzo mogłam...
Doggi, ostatnio miałąm taką akcję, aż wieczorem do ogrodu wyszłam, żeby chłodnego powietrza złapać...
UCIEKŁAM z domu o 8.30, wróciłam o 12.
Oczywiście dzwonił, ale telefonu nie odbierałam.
Pojechałyśmy sobie do galerii, były zakupy, plac zabaw, lody i nawet zdjęcia w automacie sobie robiłyśmy
A teraz mąż wchodzi do dupy bez mydła, nosz kur.wa jaki grzeczny i miły
Niech się pałuje, za te wczorajsze nerwy nie mam zamiaru się do niego odzywać...
Kompletnie nic nie pamięta z wczorajszego wieczoru...