Ewi, no mnie mąż nigdy nie uderzył, ale ja jak wpadnę w furię, to go okładam, bo nie potrafię nad sobą zapanować :-(
alecta, u nas też mąż od razu przeprasza, a jak wyjdzie do pracy pokłócony ze mną, to ja go przepraszam po powrocie, bo nie wytrzymuję

A na pajęczyny się z kijem chodzi! Ja mam taką arachnofobię, że głowa mała i daję radę
Doggi, u nas się wszystko zmieniło, odkąd mąż pracuje. Pierwszą zmianę ma od 5 do 9, drugą od 16 do 20. I jak kumple go ciągną, to mu się nie chce, bo musi rano wstać. My oboje byliśmy imprezowiczami, ja na studiach 4 lata szalałam, później mąż szalał a ja z brzuchem/z dzieckiem w domu i teraz jest cisza, spokój, sielanka

Nawet mi mąż już nie chleje na imprezach u swojej rodzinki
malinka, brawa dla Gucia!
jezyk, matko, ja UWIELBIAM wesołe miasteczka! Na KAŻDĄ karuzelę bym wlazła! Nam też się znajomi zmienili - zostali najbliżej ci, którzy mają dzieci, albo są w stałych związkach, a kumple od piwka to raz na 3 miesiące
bada m., ja z takiego założenia wychodziłam w pierwszej ciąży - kiedy mam folgować, jak nie teraz! Przytyłam 20kg, 10 zrzuciłam po porodzie, a drugie 10 dopiero po 2,5 roku
Matko, ja grzyby UWIELBIAM!!! Jesienią mogłabym z lasu nie wychodzić! To u mnie rodzinne, wszyscy, rodzice, dziadkowie, bracia, no i Roberta siłą rzeczy w to wciągam, chociaż on jak się nie potknie o grzyba, to nie zauważy no i nie ma pojęcia o jadalnych i niejadalnych, z każdym do mnie leci, czy dobry

Tosia na szczęście grzybki kocha

Chociaż - uwaga - NIENAWIDZĘ grzybów jeść!

Nie cierpię! Pod ŻADNĄ postacią!!!