Mam dzisiaj strasnego doła psychicznego...myślałam że Nina już zdrowieje ale w nocy urządzi£a histerie że ją siśka boli i pupa...właśnie pojechali oddać mocz do analizy.do tego dzwoniła koleżanka że nie przyjda na urodziny Niny bo nie chce by dzieciaki coś od niej złapały.nieważne że lekarx nie postawił diagnozy a nawet jeżeli to mononukleoza to 90 procent z nas i tak jest nosicielami a choruje tylko 20 procent-wg niej mam trzymać Nine 3 miesiące w domu.mam dość,jest mi źle...dlaczego nie moge sie cieszyć z początków z Jagodą,same problemy...
