Żelka, my kardiologa też mamy, ze względu na szmery po urodzeniu, ale to na szczęście minęło, tylko wizyty zostały. Mamy też lekarza, którego profesji nie bardzo rozumiem - jest to poradnia patologii noworodka, skierowanie dostaliśmy po urodzeniu ze względu na tą moją cukrzycę... znowu, ale ten lekarz nie robi nic innego, jak zwykły pediatra - waży, ogląda...... i tyle. Do tej lekarki wybieram się po raz ostatni, jeśli znowu powie, że wszystko dobrze, to te wizyty zamierzam sobie odpuścić.
Lay moja Maja za stópki też nie łapie, tylko podnosi do góry i się przygląda. Na plecki prawie się przewraca, ale jeszcze nie... Ona leżąc na brzuchu podkula nóżki i tyłek do góry unosi, jak do raczkowania i się przesuwa lub odpycha nóżkami na boczek, ale rączka blokuje przewrót... Każde dziecko inaczej... Trzymam kciuki za Wersona, na pewno szybciutko nadrobi, zobaczysz...
Mojej koleżanki córeczka nie raczkowała w ogóle, od razu zaczęła chodzić... śmiesznie wyglądała, bo była jeszcze bardzo malutkim knypkiem. Później się okazało, że ma krzywe nóżki, bo za szybko z tym chodzeniem było... kości za słabe. Tak źle i tak niedobrze, zawsze jest coś
