Hej. Nie dam rady was pewnie nadrobić więc z góry przepraszam...
Moje anielsko grzeczne dziecko miało od zeszłego czwartku kryzys

a wszystko od mm
Okazało się, że Łucja ma bardzo silną skazę... o czym wcześniej nie wiedziałam bo byłam na diecie bezmlecznej (no może takiej diecie na 80%). Młoda miała bardzo śluzowe kupki ale obie lekarki zgodnie twierdziły, że to niedojrzałość jelit itd... żeby dać jej czas. Kiedy mówiłam, że może zaostrzę dietę i nawet wyeliminuję śladowe ilości laktozy- to pediatra twierdziła, że gdyby to była skaza to by ją wysypało i śluz w kupce nie ma to nic wspólnego
Jak wiecie zaczęłam wprowadzać mm, młoda nauczyła się w końcu pić z butli i dostawała 1xdziennie mm, po którym jak teraz kojarzę fakty miała lekko suche kolanka i łokcie- ale skąd mogłam wiedzieć,że to objawy nietolerancji laktozy
No i od środy dostała 2x, w czwartek 3x i jak zobaczyłam moje dziecko w piątek rano to z przerażenia nie wiedziałam dosłownie co robić. Jej ciałko to był jeden wielki rumień z krostkami

ehhh co to był za tydzień.... dzis już zostały maleńkie plamki na rączkach. Dostałyśmy receptę na Nutramigen i mam Łucję odstawić od piersi

no i mój aniołek od zeszłego tyg budzi się w nocy więc łączę się w bólu z nieśpiącymi :-(