reklama

Styczeń 2015

nieobecna podpisuje się pod doggi. Moja bratowa prowadzi szkołę rodzenia - dużo wiem, sama mi odradzała;) Koleżanki co chodziły to tylko jedna zachwalała bo miała zajęcia z jakąś mega znaną bebeczką i ona bardzo poważnie podchodziła do porodu naturalnego, a zajęcia były prowadzone jakaś metodą wyróżniającą się nad innymi. I czy ja kogoś krytykuję że chodzi? Jak jest zielony i się boi to dobrze, niech idzie i się oswaja. Po prostu wyraziłam swoje zdanie;)
 
reklama
Ja w tej ciąży chyba jednak zapiszę się do szkoły rodzenia. Z Mikołajem uważam, że wielu rzeczy nie wiedziałam....tak jak mnie położyli na łóżko tak leżałam do końca. Później w domu też nic nie wiedziałam...byłam przerażona. Chciałabym po prostu poznać techniki zmniejszania bólu porodowego.

Co do użądleń to np. mojego tatę ugryzła pszczoła u wuja pszczelarza, a on dał mu rabarbar do przyłożenia.
 
Myślę, że coś w tym racji jest, ale w dzisiejszych czasach instynkt może być trochę przytłumiony, trochę może minąć nim się przebudzi. No i nie wszystko działa instynktownie, wiedza także konieczna, choćby dla samego poczucia bezpieczeństwa, co może nas czekać, czego się spodziewać. Jak ktoś czuje się pewnie to mu SR konieczna nie jest, ale nie każdy jest taki sam. Mi potrzebna nie była ;-)

Oglądałam wczoraj program, w którym 7msc dziecko ciągle ryczało, bo matka nie wiedziała co z nim robić, jak się z nim bawić i dlaczego ryczy :baffled:
 
Ja uważam, że w szkołach powinni uczyć też oprócz nauki porodu, zmniejszania bólu (tu każda kobieta reaguje inaczej i naturalne rady mojej bratowej nic nie działały) i trzymania dziecka - tego jak sobie z nim radzić. Koleżanki żaliły się że zabrakło tego jak przystawiać odpowiednio do piersi (teoria i układ na rękach nic nie dają, chodzi o chwyt), co robić gdy te popękają i ropieją. Jak karmić z kubeczka żeby nie przyzwyczaić do butelki (gdy trzeba skorzystać z laktatora). Gdy dziecko dostanie nagłej biegunki lub wysypki czy odparzy sobie pupę itp. itd.
 
Ostatnia edycja:
Kasiekz dokładnie, takiej wiedzy na pewno potrzeba.

Doggi hehe, no pewnie zależy. Na pewno inne sposoby bólu nie wyeliminują, ale coś tam ulżyć mogą, np masaż, woda, zmiana pozycji. Ale fakt, boli nadal ;-)
 
parafrazując - mi wielu znajomych mówiło, że ślimaki są fuj, a jednak niektórzy je lubią ;)


Wiadomo - każda szkoła rodzenia jest inna. Na jednej się tylko oddycha i położna nawija bez sensu, na innej są to bardziej rozmowy i poznawanie innych mam z tego samego miasta, dzielenie się obawami.
Dla jednej osoby to niepotrzebne spotkania, dla innej przydatne informacje (zwłaszcza dla przyszłego ojca).


Gdyby nie szkoła rodzenia, pewnie przy najmniejszych skurczach pojechałabym do szpitala, od razu walnęła na łóżko na porodówce, nie wiedziała czego mam prawo żądąć w trakcie porodu. Co się bardzo przydaje w trakcie porodu (jak np. woda mineralna z dziubkiem), czy po porodzie (octanisept). Jak po ewentualnej cesarce wstać by jak najmniej bolało (w szpitalu nam kazali po prostu wstać).


Niektóre z nas czerpią wiedzę z internetu, inne od znajomych, od położnych czy ze szkoły rodzenia. A inne nie czerpią wiedzy - po prostu mają tak silny instynkt macierzyński, że wszystko wiedzą co i jak.


kasiekz - u mnie właśnie takie informacje były na szkole rodzenia. Co robić gdy ma się wklęsłe brodawki, jak masować krocze, sposoby przykładania dziecka do piersi (sztuczna pierś + lalka) itp.


U mnie na szkole rodzenia był jeszcze jeden plus - do kobiety (położnej), która ją prowadziła, mogłam w każdej chwili zadzwonić - i przez pierwszy miesiąc, gdy Młody miał odparzoną pupę czy np. miałam problem ze ściągnięcie pokarmu - dzwoniłam do niej a ona przyjeżdżała.
 
Megami to ja jak mnie zaczynali masować zaczynałam kur.wami rzucać ze maja przestać mnie dotykać tak jak leżałam było mi dobrze i wszelkie propozycje od położnych wprowadzaly mnie w agresję i ich rady do zmniejszania bólu nic nie dawały ale ja jestem inna i jako ze jestem rak to u mnie wszystko wspak ;)
 
Megami to ja jak mnie zaczynali masować zaczynałam kur.wami rzucać ze maja przestać mnie dotykać tak jak leżałam było mi dobrze i wszelkie propozycje od położnych wprowadzaly mnie w agresję i ich rady do zmniejszania bólu nic nie dawały ale ja jestem inna i jako ze jestem rak to u mnie wszystko wspak ;)

No są i takie przypadki jak Ty :-D
Dlatego ważne, by położne podążały za rodzącą, a nie narzucały swoje racje. Ja to bym z wody nie wychodziła. Ostatnio połowę akcji spędziłam pod prysznicem i pewnie bym siedziała, gdyby nie parcie :-D

nieobecna, no to super szkoła Ci się trafiła ;-)
 
Ostatnia edycja:
reklama
Megami no w ciąży z Olą to byłam skrajnym przypadkiem w wielu tematach wszystko z du.py się u mnie układało :P

Ale i tak mimo że poród boli okrutnie, to ja go wspominam cudownie, w końcu skończyło się to zło całe które w ciąży przeżywałam i było mi tak blogo ze juz koniec, że rodze ze to ze bolałoialam gdzieś bo bolało mnie tak ze sie crusza nie mogłam na 1,5 miecha przed porodem wiec ten ból był bólem zbawienia :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry