Megami, ja wiem, że moja fobia i paniczny lęk przed pająkami jest przez mamę, która od najmłodszych lat lęk ten we mnie zakorzeniała, dlatego staram się przy Młodej nie wpadać w panikę, nie krzyczeć i nie płakać, choć to cholernie trudne. Też tłumaczę, że pająk nie gryzie i nie jest niebezpieczny, sama siebie oszukując ;-) Glizdy mi nie przeszkadzają, nabijanie na haczyk na rybach - spoko

Szerszeń to wiadomo, że bardzo niebezpieczny, ale zabić zabiję. Z resztą ja to mało bojaźliwa jestem, ryby tłukę i patroszę, myszy kiedyś sekcję zwłok robiłam, ale pająki napawają mnie takim lękiem, że dostaję paraliżu...
Doggi, ja też się boję zabić i dlatego cieszę się, że przez większą część dnia mam w domu pod ręką faceta. Dwa razy zdarzyło mi się samej zabić, raz jak do Młodej siedzącej na nocniku podchodził i drugi raz jak przed 8 rano (wszyscy w pracy) musiałam iść na górę do kuchni, a bydle się panoszyło po schodach - rzuciłam w niego katalogiem z lampami.