S
sencha
Gość
Fajnie Femme, że wiesz skąd to krwawienie było. Ja jestem ciekawa jak na połówkowym moje łożysko się pokaże, bo w 13 tc przykrywało ujście szyjki macicy. Mam nadzieję że się podniosło.
Co do wiary ja przymierzam się do apostazji. Dla mnie nie ma bycia w kościele i życia po swojemu - albo jestem i przestrzegam wszystkiego albo mnie tam nie ma. Bardzo dobrze mi poza kościołem, zupełnie nie akceptuję podejścia kościoła do seksualności, szczególnie kobiet, dewaluowania miłości nieheteroseksualnej no i wreszcie to kreowanie wśród młodych poczucia winy za normalny rozwój seksualny! Dramat to jest dla mnie, bo uważam to za mega niezdrowe. Nie wspomnę już o zapłodnieniu pozaustrojowym.
Jestem przekonana że za kilkadziesiąt lat i podejścei do homoseksualizmu i do seksualności się zmieni, bo przecież kościół zawsze podąża za wiedzą naukową. Że będzie liczył się człowiek i jego czyny, a nie to, czy kocha mężczyzn czy kobiety.
Przecież jeszcze kilkadziesiąt lat temu małżonkowie NIE MIELI PRAWA kochać się w celu innym jak poczęcie dziecka. Dzisiaj kościół dopuszcza seks jako narzędzie do zwiększonej bliskości między małżonkami (oczywiście tylko w dniach niepłodnych).
Co jest dla mnie trudne w tym wszystkim, jako osoby wychowanej w takiej kulturowości, to zmiana pewnych rytuałów na świeckie. No ale już mam obczajoną ceremonię przywitania dziecka w rodzinie
Myślę że to fajnie wyjdzie. Nie będę oczywiście zapraszać żadnych humanistycznych urzędników, czy tam celebransów (nie wiem jak oni się zwą
) na takie wydarzenie, bo chyba byłoby to dla mnie za dużo.
Co do wiary ja przymierzam się do apostazji. Dla mnie nie ma bycia w kościele i życia po swojemu - albo jestem i przestrzegam wszystkiego albo mnie tam nie ma. Bardzo dobrze mi poza kościołem, zupełnie nie akceptuję podejścia kościoła do seksualności, szczególnie kobiet, dewaluowania miłości nieheteroseksualnej no i wreszcie to kreowanie wśród młodych poczucia winy za normalny rozwój seksualny! Dramat to jest dla mnie, bo uważam to za mega niezdrowe. Nie wspomnę już o zapłodnieniu pozaustrojowym.
Jestem przekonana że za kilkadziesiąt lat i podejścei do homoseksualizmu i do seksualności się zmieni, bo przecież kościół zawsze podąża za wiedzą naukową. Że będzie liczył się człowiek i jego czyny, a nie to, czy kocha mężczyzn czy kobiety.
Przecież jeszcze kilkadziesiąt lat temu małżonkowie NIE MIELI PRAWA kochać się w celu innym jak poczęcie dziecka. Dzisiaj kościół dopuszcza seks jako narzędzie do zwiększonej bliskości między małżonkami (oczywiście tylko w dniach niepłodnych).
Co jest dla mnie trudne w tym wszystkim, jako osoby wychowanej w takiej kulturowości, to zmiana pewnych rytuałów na świeckie. No ale już mam obczajoną ceremonię przywitania dziecka w rodzinie
Chociaż po porodzie długi czas miał tak, że Młoda się tylko w łóżeczku poruszyła, a on już stał nad nią
Ciekawe, czy teraz też mu się taki program załączy 
