reklama

Styczeń 2015

Stokrotka poki siedzialam w poznaniu nie mialam auta a Ł nie myslal o prawku, tetaz ani rusz. Ale my wiocha dechami zabita to wyjscia mie ma ;-) a dwa samochodu to fakt, dwie skarbonki...

Aob popieram. Ja tez czasem mam ochote pobyc sama ze soba. Jednak bb wciagnelo mnie bez reszty, ale zdaje sobie sprawe ze jestem jedna z niewielu co nie ma dzieci i cale dnie siedze sama. Pewnie gdyby bylo inaczej to bym tyle nie siedziala ;-)
 
reklama
Oj ja bez auta też sobie życia nie wyobrażam.
Zwłaszcza jak trzeba dzieciaki do przedszkola zaprowadzić i od razu do pracy śmigać.
U mnie żadnej komunikacji miejskiej nie ma więc nie dałabym po prostu rady.
Musiałabym o 7:00 z domu wyjść żeby do pracy na 9:00 zdążyć.
 
Nulini- masz rację z tym optymizmem i byłoby idealnie gdyby wszyscy mieli takie podejście jak Ty. No ale tak się nie da, chocbysmy bardzo chcieli.
Jeśli chodzi o znikanie to tutaj pewnie też to nastąpi jak już urodza się maluszki, wiem nawet sama po sobie że czasami potrzebuje przerwy od BB.

My też mieszkamy na wsi i nie wyobrazam sobie życia bez auta i bez prawka.

Milego dnia
 
Ja mam złe doświadczenia z takim znikaniem.
Na innym forum zawsze po jakimś czasie okazywało się, że dziewczyna poroniła albo maluszek ma jakieś wady.
Mam nadzieję, że u nas takich sytuacji nie będzie.

Mąż stwierdził, że chce iść ze mną na wizytę w poniedziałek.
Mam tylko nadzieje, że moje dzieciaki nie rozniosą gabinetu...
 
Alecta ja to w ogole stad dojazdu bym nie miala na 6 do pracy. Pierwszy autobus jedzie o 7.15 :-P

Ja nie biore pod uwage ze cos jeszcze moze byc zle. Zyje mysla i swiadomoscia ze dzidzius urodzi sie zdrowy i kochany i wszystko bedxie dobrze :-)
 
Ja zazdroszcze optymizmu! mozesz mi troche odpalic w prezencie:-) :-) :-) prosze, prosze :-) lubie optymistki bo to zaraza:-) !

Oj wiem :-D Ale najlepiej się zaraża na żywo, więc na pierwszym zlocie dam Ci tego optymizmu ile mam :-D
A ajstarsza na placu z pewnością nie będziesz ;-) W swojej karierze widziałam na placu i 50 i 60-latki, kobiety rzecz jasna :-D Bo a to "na złość mężowi", a to "dzieci się wyniosły to co mam robić" i tak sobie same udowadniają, że mogą jeszcze coś w życiu osiągnąć :-D To jest PIĘKNE! :-D

kaziekz, moje marzenie - kupić ciągnik z naczepą, naczepę zrobić przezroczystą i w środku mobilna dyskoteka :-D I na zloty jeździć :-D

agulqa, ja naprawdę wierzę, że jak ktoś myśli tylko o tym, co go złego może spotkać, to sam sobie na głowę ściąga to nieszczęście :no: Ja w każdej sytuacji dopatruję się pozytywów (to aż śmiesznie wygląda z boku, jak się chwilowo świat na łeb wali, a ja mówię, że nie ma tego złego, bo...) i zawsze wierzę, że wszystko się musi w końcu poukładać :tak:
Mój mąż na początku się wściekał o forum, a teraz przez te 4 lata przywykł :-D

aob,
mnie się kontakty ze znajomymi po studiach znacznie ukróciły i już z nikim nie piszę SMSów i nie gadam codziennie, chociaż ja nigdy nie należałam do osób, które na SMSy nie odpisują :-D
Mnie strasznie wkurzało na początku podejście sąsiadki i mojej szwagierki - nie mogłam dosłownie kubka z wodą podnieść, bo zaraz poronię :wściekła/y: Miałam ochotę po łbach walić :wściekła/y:

jezyk, to chociaż będę próbować trochę Was tym optymizmem pozarażać :-D

alecta,
u mnie właśnie jak dzieciaczki miały wady albo chorowały poważnie, to laski tym bardziej garnęły na forum, żeby się wypłakać i wyżalić, bo już na tyle byłyśmy ze sobą zżyte, że prościej było napisać, niż komuś w oczy się przyznać do swojego smutku.


I od rana tańce :-D
I jak tak patrzę na to moje dziecko, to mam wrażenie, że cieszymy się tak samo na ten wyjazd, ja to właśnie takie duże dziecko jestem pod względem entuzjazmu i cieszenia się drobiazgami :-D
 
miłego dnia Laski!

czekam, aż pralka skończy prać i uciekam z młodym na basen, a potem w świat (lub odwrotnie ;-)) :-)


ja też bez prawka sobie nie wyobrażam. mam od 18 roku życia i chyba inaczej być nie mogło ;-)


Nulini, Ty juz teraz wyjeżdżasz na wakacje? jeżeli tak to życzę Ci dużo słonka i udanego pobytu :)))
 
Ostatnia edycja:
Nulini- ja już potrafię cieszyć się z małych rzeczy, i zawsze twierdzę że mogło być gorzej. Mam jedynie potrzebę mattwienia się o innych żeby..... ich chronić. Ale i już z tym daje sobie radę. W końcu całego świata nie zbawie. Poza tym zarazaj nas tu zarazaj, optymizmu nigdy dość.
 
sprite, wyjeżdżam za tydzień, 21 sierpnia :-D Ale cieszę się już :-D

jezyk, ja tak właśnie sobie tłumaczę - czasem mnie złość ogarnia, że mieszkamy w takich, a nie innych warunkach, ale zaraz sobie mówię, że mają gorzej, znam dziewczynę, która mieszka w dwóch pokojach w bloku z mężem, dwójką dzieci i teściem, więc ja nie mam prawa narzekać :-D A martwienie się o innych... Kiedyś tak miałam, dawno temu, że martwiłam się o każdego, kogo znałam. Aż się przekonałam, że jak co do czego to mnie nikt się nie martwi i dałam sobie siana. Teraz martwię się tylko o najbliższych ;-)
 
reklama
Dobra koniec gadania o tym co kto i dlaczego nie pisze! No:) Dlugi weekend!

Ja tez na wiosce wiec bez auta jak bez reki. Poza tym jakos sobie juz tego nie wyobrazam. Nie jestem uziemiona jak sasiadka musi czekac na meza zeby jechac do sklepu itp.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry