Doggi, jakbym słyszała o swojej mamie. Zadręcza wszystkich swoimi radami w stylu "ja wszystko wiem/ wiem lepiej". Ona nie potrafi żyć bez dyrygowania innymi. Dobrze, że u małża nic nie wyszło...
Aza, chyba szału bym dostała gdyby tak ciągle ktoś mi siedział w chacie. Można kochać rodziców/teściów ale nie po to się wyprowadzałam od rodziców by mi tak siedzieli.
Moi rodzice też w końcu zmądrzeli jeśli chodzi o wigilię. Tak to zawsze moi bracia najpierw jedli u teściów, a później przychodzili na wigilię do moich rodziców. Myśmy się w zeszłym roku zbuntowali i powiedzieliśmy, że robimy u siebie. Później to tylko matka chodziła i wyzywała bo nerwy jej puszczały, a to że musi robić wszystko sama, a to że tych tak długo nie ma wszyscy już głodni...w zeszłym roku cudnie spędziliśmy wigilię we troje, a na kawę i prezenty poszliśmy do rodziców bo tam wszystkie dzieci prezenty dostawały.
U nas mleko mało schodzi więc często kupuję kartonik, czy 2 długo stojącego. Wody nie kupujemy bo mamy dzbanek z filtrem.