No to nie jestem widać sama ,wyprowadzka na wieś była najgorszą decyzją. Bardziej mojego byłego ,ale to inna opowieść. Duszę się tu.. i muszę uciekać bo nic mnie tu nie czeka i dzieci tak samo.
Zachodniopomorskie ,mała wieś.
Marzę o takiej sąsiedzkiej ,ludzkiej wzajemnej pomocy, szacunku. Tu to sąsiedzi mogą ewentualnie zgłosić coś do gminy. Raz musiałam pół podwórka przekopywać ,żeby udowadniać ,że rura nie cieknie u mnie, bo sąsiad mnie zgłosił ,że mu jakaś woda po truskawkach leci! i ,że to na pewno ode mnie. Do gminy zgłosił i musiałam kopać bo inaczej 5 tysiaków grzywny. Nie była to moja ,zrobiłam nowe zaślepki ,a jemu nadal ciekło. Zresztą nawet jakby to mógł przyjść i powiedzieć ej sasiadka sprawdź rury bo mi leci.. ale on mi wiecie co powiedział? że on z obcymi ,a do tego babą nie będzie rozmawiał. Wtedy już byłam sama z dziećmi po rozwodzie. Co za czasy.. Dzięki Bogu miałam też pozwolenie na drzewa co ścinałam bo też mnie inni podali do gminy o ścinkę. Myśleli ,że nie mam,a tu pech bo im się nie udało. Już nie mówię o tym ,że pies im przeszkadza, nawet pobiegać spokojnie po podwórku nie może.
Albo ,że to dzieci bez czapki ,a tu wieje trochę ,co to za matka wyrodna ,pozwala im się pobrudzić itp..
aaa i ,że po rozwodzie i jeszcze z 2 żyje.
O ciąży to plotki były już parę miesięcy temu

Ja już praktycznie tu nie wychodzę ,a i tak gadają. Koszmar..