Hej, dołączam i ja nieśmiało jeszcze. Pierwsza ciąża stracona w 11 tc, nie znamy przyczyn, raczej jest ich kilka, choroba na początku ciąży, po poronieniu wyszło,że podwyższone d-dimery odpowiadające za skrzepy, a potem z uwagi na problemy z owu, zbadałąm AMH i wyszło, że mam tragiczne, nie kwalifikujące się nawet do IV, a co za tym jakość komórek do dupy. Pod 29,04 przyjęłam szczepionke na covid, a już 04.05 jako skutek uboczny po niej test pozytywny

. STrach radość wszytsko się plącze do dzisiaj. Obecnie 11+4, w tygodniu miałąm podejście do prenatalnych, okazało się, że za mały o 5mm, więc mam w następnym tygodniu. Cieszę się że miałam podejście do prenatalnych bo bynajmniej wiem że serducho bije i mały się rozwija w dobrym tempie. A już się wkręcałam że coś nie tak. Więc dobrze, ze nie wyszło bo nie wytrzymałabym jeszcze jednego tygodnia bez informacji. Termin mam na 18.01. Tętno malca 161 nie wiem czy dobrze, ale lekarz nic nie mówił. Na razie w domu zaczynamy powoli wierzyć, że będzie już ok. Mamy zakłady o płeć, ja stawiam że chłopak, mąż że dziewczynka, ten co wygra wybiera imię, o ile ja się zgodzę




. Grunt, żeby zdrowe. Lekarz zalecił Pappe ale boję się wyniku a raczej jestem pewna że wyjdzie źle bo mam 42 lata. i zdecydowaliśmy się dodatkowo na nifty poszerzone z tymże moja gin powiedziała, żeby zrobić je ok. 14-15 tyg bo jeśłi faktycznie jest dziewczynka to jest jeszcze za mało dna wytworzone i wynik może być niemiarodajny.
Trzymam kciuki za Was wszystki oby każda szczęśliwie dotrwała do stycznia