To ja zelazka w ogole nie mam i dla mnie moze to urzadzenie w ogole nie istniec

Na sama mysl o prasowaniu wlosy staja mi deba.
Mielismy takie malutkie zelazko, ale je wyrzucilismy. Ja czesto palilam rzeczy i pocilam sie niemilosiernie przy prasowaniu, ciagle majac stresa, ze znowu cos spale

.
Nie znosze pracowac i nigdy nie znosilam. Ubrania staram sie kupowac zawsze niegniotace albo malo gniotace, a jak musialam to w koszulach prasowalam tylko przod, troche tylu i rekawy. I jakos przezylam do tej pory

.