reklama

Styczniówki 2021

reklama
Ściskam mocno ja 3 tyg temu musiałam podjąć decyzję o uśpieniu mojego 16 letniego maltańczyka:( do tej pory próbuję się trzymać ciągle płaczę mam dola i chodzę przybita, nie umiem cieszyć się ciąża w 100% w dodatku jeszvze jak chodziłam do pracy to jakoś zajmowałam głowę ale odkąd zaczęłam plamić i jestem na L4 to plątam się po domu jak smród po gaciach i raz płaczę za przyjacielem raz próbuję nie stresować się czy wszysyko jest ok z fasola. Ciężki czas, zwłaszcza jak hormony buzują. Nie sądziłam że rozstanie będzie dla mnie takie ciężkie. "stara baba" jak to mówi moja mama i tak przeżywa no ale ja psiara jestem okrutna.
Strasznie Ci współczuję 😟 😟 Wyobrażam sobie co przeżywasz... Też mam maltusia dziadka, który podupadł na zdrowiu... Płakałam już ze sto razy jak tylko pomyślałam o uśpieniu, mimo, że jeszcze żyje. Ale sama świadomość, że już niewiele mu zostało dobija na maxa. Nie ma w tym nic dziwnego, że przeżywasz... po nastu latach ciężko się pogodzić z pożegnaniem przyjaciela, w dodatku maltanki to cudne pieski.
Trzymajcie się dziewczyny (KasiaKar również🤧)
 
Strasznie Ci współczuję 😟 😟 Wyobrażam sobie co przeżywasz... Też mam maltusia dziadka, który podupadł na zdrowiu... Płakałam już ze sto razy jak tylko pomyślałam o uśpieniu, mimo, że jeszcze żyje. Ale sama świadomość, że już niewiele mu zostało dobija na maxa. Nie ma w tym nic dziwnego, że przeżywasz... po nastu latach ciężko się pogodzić z pożegnaniem przyjaciela, w dodatku maltanki to cudne pieski.
Trzymajcie się dziewczyny (KasiaKar również🤧)
Mój chorował od roku ale na zasadzie że już nie słyszał, nie widział, ale świetnie sobie radził, trafiał powolutku do miski, obijał się o ściany ale nauczył się wolniej chodzić, widać że miał jeszcze energię ale bal się rozpedzac już później jak się zorientował że to skutkuje kolejnym zderzeniem ze ściana, później zaczął się etap pampersow bo 10h nieobecności w domu było za dużo bez spaceru no i przyszedł dzień, że nie wstawal i nie jadł, ciągle bije się z myślami czy nie miał poprostu jednego gorszego dnia i czy dobrze zrobilam, ale zaczął piszczeć a weterynarz stwierdził że to już końcówka jego długiego życia i nie chciałam by cierpiał. Mąż ciągle mówi że z dzidzia musi być ok bo nasz maltus ustąpił miejsca dzidzi 😭😭😭
 
Mój chorował od roku ale na zasadzie że już nie słyszał, nie widział, ale świetnie sobie radził, trafiał powolutku do miski, obijał się o ściany ale nauczył się wolniej chodzić, widać że miał jeszcze energię ale bal się rozpedzac już później jak się zorientował że to skutkuje kolejnym zderzeniem ze ściana, później zaczął się etap pampersow bo 10h nieobecności w domu było za dużo bez spaceru no i przyszedł dzień, że nie wstawal i nie jadł, ciągle bije się z myślami czy nie miał poprostu jednego gorszego dnia i czy dobrze zrobilam, ale zaczął piszczeć a weterynarz stwierdził że to już końcówka jego długiego życia i nie chciałam by cierpiał. Mąż ciągle mówi że z dzidzia musi być ok bo nasz maltus ustąpił miejsca dzidzi 😭😭😭
Absolutnie nie miej żadnych wątpliwości. Myślę, że piesek i tak by odszedł tego samego dnia i być może męczyłby się długo. Chociaż wiem po swoim jak bardzo myląca jest ta energia u maltańczyków mimo sędziwego wieku. Ta rasa chyba tak ma. Jeśli zaczął piszczeć to już był jego czas, psy raczej nie okazują cierpienia. Pocieszające jest, że piesek naprawdę sporo pożył.
Myślę tak samo jak Twój mąż - moje pierwsze skojarzenie. Z fasolką na pewno wszystko w porządku ☺ Kiedy znów zaglądasz do dzidzi?🙂
 
Je b

Ja chyba będę mieć za wcześnie te badania jednak, niby od 11 tyg się ma, ale ciągle mam wrbo ja mam taki niepewny tydzień nadal z OM 11t5d a z CRL

Kiedy masz prenatalne? Też idę do dobre usg:)

wlasnie ciagle mi się przesuwa termin ustaliłam na 29.07 ale lekarz już powiedział ze dzieci są mniejsze i ze mogę iść dopiero Ok. 5.08 wiec w poniedziałek muszę zmienić termin
 
reklama
Absolutnie nie miej żadnych wątpliwości. Myślę, że piesek i tak by odszedł tego samego dnia i być może męczyłby się długo. Chociaż wiem po swoim jak bardzo myląca jest ta energia u maltańczyków mimo sędziwego wieku. Ta rasa chyba tak ma. Jeśli zaczął piszczeć to już był jego czas, psy raczej nie okazują cierpienia. Pocieszające jest, że piesek naprawdę sporo pożył.
Myślę tak samo jak Twój mąż - moje pierwsze skojarzenie. Z fasolką na pewno wszystko w porządku ☺ Kiedy znów zaglądasz do dzidzi?🙂
O tak dzień wcześniej skakał na mój widok a dzień później już nie podniósł głowy żeby się napić jak chciałam mu dać, miał takie slabsze dni czasem ale nie piszczał nigdy, miałam wrażenie że mnie wola i prosi żeby skrócić mu już cierpienia. Mimo ciężkiego charakteru, był najlepszym przyjacielem długo jeszvze zostanie pustka po nim dopóki nie urodzi się maleństwo pewnie będę opłakiwać po kątach:( wizyta 14 lipca, to nieszczęsne prenatalne i PAPPA, po wpisach dziewczyn, mam milion myśli boję się bardziej niż wcześniej :(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry