za pare minut minie 5 miesięcy od mojej/naszej pierwszej ogromnej straty. Po raz pierwszy straciliśmy Ciebie Aniołku.. po dziś dzień z trudem próbuję to wszystko ogarnąć swoim umysłem. Ciągle pytam się czemu? Ciągle szukam odpowiedzi? Ciągle boli... Smutek, żal, rozpacz... wiara.. to mi pozostało. Wiara w lepsze jutro. W optymistyczne patrzenie na świat. Ale w sercu PUSTKA.. nic i nikt nie jest jej w stanie zapełnić. Uffff ciężko podnieść się po tak wielkiej stracie i tak wielkim cudzie jakim jest danie nowego życia. Ale trwam i staram się iść do przodu.
Aniołki moje kochane. Dajcie mamusi i tatusiowi siłę i wiarę w odzyskanie Was.
Kochamy Was bardzo i co dzień tęsknimy i co noc.
(*)(*)(*)