My z mezem spedzamy swieta w domku, w sumie nie oplaca sie nigdzie wyjezdzac, zwlaszcza, ze szybko trzeba byloby wracac... A chcialabym do mamy pojechac... Ale na sniadanie wielkanocne jedziemy do tesciow - bedzie wesolo, bo bedzie nas 18 osob (10 dzieciakow - czyli moj Grzesiek i jego rodzenstwo, dwojka rodzicow, trojka partnerow tych, ktorzy juz sie pozenili, i trojka malych dzieci

). Niestety ma to sniadanie wielkanocne u nich jedna wade - oni nigdy nie robia na swieta zurku, a ja bez zurku na Wielkanoc wariuje. Zapowiedzialam juz zreszta, ze zrobie troche w domku, ale musi byc na zakwasie i wedzonce, no i koniecznie "na zyletkach" czyli ostry. Do tego oczywiscie jajka, jajka, i jeszcze raz jajka, ze dwa rodzaje mieska pieczonego - chyba upieke boczus i klopsa, ze dwie salatki i ze dwa ciasta. Dla nas dwojga na cale swieta starczy spokojnie. W razie wu mam jeszcze zamrozone golabki, moga byc na obiad, no i chcialabym zraziki zrobic, ale bo my tych zrazikow potrzebujemy na dwie osoby... No i chyba zrobie tzw sos polski - Maklowicz ostatnio o nim mowil w swoim programie, mysle, ze bedzie dobry, taki zimny do mies pieczonych, wedliny i do jajek. Zrobie wiecej i zabiore do tesciow, zeby tez byl

Jesli ktoras bedzie chciala, to z checia podam przepis - jak tylko go znajde
