reklama

Święta

Mniam, mniam, ale sie smacznie zrobiło!:tak:
U nas jak co rok 2 Wigilie i będziemy jedli:
-barszcz biały z grzybami
-barszcz czerwony z uszkami
-kapusta z grochem i zmieniaczkami
-gołąbki,
-pierogi ruskie
-pierogi z grzybami
-karp smażony (ja uwielbiam, choć faktycznie rybka to wykwintna nie jest ;-))
-kasza ze śliwkami
-kompot z suszonych owoców

Już nie mogę się doczekać!
 
reklama
ja podobnie jak Pati - nic nigdy nie pomagam..Zawsze przygotowuje Wigilie Babcia i jej siostra. pomagaja takze jej corki..
Zawsze jest 12 dan.
obowiazkowo karp smazony,
ryba w galarecie
kutia
barszcz z uszkami
groch z kapusta
bigos postny
racuchy z jabłkami
sledz w occie
sledz w oleju
czasem ryba po grecku
hmm.. nie pamietam..bo jeszcze nie wypisałam 12-stu
.:dry:
kompot z suszonych owoców

u Adama rodziów(do których jezdzimy co roku zaraz po kolacji od moich dziadków) jest troszke inne menu;-)ale czesto jest tak, ze najemu sie u moich i juz u tesciów jemy np. krokiety, zupe grzybowa, sałatke warzywna..nie wszystko, bo bysmy peki..poniewaz u mnie jest taki zwyczaj, ze wszystkiego trzeba chociaz spróbowac:tak:.."by rok był obfity i niczego nie zabrakło"

podobnie.. u nas wujek - najstarszej mamy siostry maz wygłasza przemówienie*(dyrektor/nauczyciel;-)..modlimy sie, dzielimy opłatkiem i składamy sobie. kazdy z osoba zyczenia. zasiadamy do stołu, jemy kolacje(ok18) i kolendujemy. Wówczas nastawałczas na prezenty..Ok 20 zmywaja sie..ciocia, kuzyn i juz niezyjacy wujek - jada do tesciowej i ja i Adam jjedziemy 20km - do jego rodziców, gdzie czekaja na nas rodzice Adama i starsza siosta mamy, oraz rodzenstwo Adama z rodzinami(reszta zostaje bo tesciów maja albo na wschodzie, albo na mazurach, wiec dzwonia i składaja telefonicznie zyczenia)
..U Adama czeka na nas ok 12 osób..dzielimy sie opłatkiem..cos jeszcze przegryziemy i kolendujemy.. Zazwyczaj idziemy od nich na Pasterke i albo nocujemy, albo jedziemy do domku(zazwyczaj nocowalismy, bo po Pasterce czasem zarzucalismy sobie po drinku siedzielismy do rana...)..
pierszy dzien swiat - to juz kwestia umowna..albo u mojej mamy, albo u najstarszej siostry mamy..z dojazdami do tesciów..:tak:..uwielbiam ..i pragnełabym by tak kazde moje siweta wygladały..jak do tegj pory.......

w tym roku bedzie inaczej..przy wigilijnym stole zasiadziemy ja, Adam, siostra z chłopakiem, rodzice i Klaudia..Babcia narobi nam pierogów(dzis i jutro:).., które powieziemy do UK..U kogo Wigilia i Świeta..- kwestia sporna..ja chce by u mnie bo jestem starsza i mam dziecko:-)..siostra u niej, bo dłuzej siedzi w UK..i juz kilka takich rodzinnych swiat ja ominelo..(wiec moze ustapie;-)...bedziemy starac sie, by wszystko wygladalo tak samo jak u babci.....i niczego nie zabrakło.. Prezenty mamy juz praktycznie pokupowane..a małej cioca Justyna(moja sistra)- kupiła strój św Mikolaja..(przykrótkie spodnie:confused:..ale i tak wyglada - rozbrajajaco:-D...
 
ach zapomniałam dodac, ze w pierwszy dzien swiat..to moja rodzina zbiera sie własnie albo u mamy, albo u cicoi..a Adam od wszystkich zbiera prezenty..a potem jedziemy do jego rodziów..i tez upominek dostaje..:dry:
 
My mamy dwie wigilie co roku. Najpierw mamy rodzinną kolację u nas w domku z teściami i bratem męża i czasami są jeszcze brat i siostra teścia z rodzinami więc wtedy jest ciasno;-)A potem jedziemy jeszcze zawsze do moich rodziców gdzie jest siostra z mężem też i mamy drugą kolację. Więc jest co zrzucać po świętach:tak::-D
U nas w domu na kolację jest:
-barszcz czerwony z uszkami lub pasztecikami
-pierogi wszystkich rodzai: z kapustą i grzybami, ruskie, z miesem
-smażony karp( którego też nie jadam:-D)
-ryba po grecku
-bigos
-różne śledzie: w occie, oleju, śmietanie
-kutia
-sałatki
-ciasta

Wigilia zaczyna się zawsze wspólną modlitwą po czym każdy każdemu składa życzenia i dzielimy się opłatkiem. Potem jemy kolację i są prezenty. W tym roku będzie "prawdziwy"Św.Mikołaj- strój już zakupiony:happy2:Po kolacji rozmawiamy a potem jedziemy do moich rodziców a teście jadą do babci. A przez następne dni świąteczne nie ma u nas spokoju bo wiecie dom mojego męża jest bardzo rodzinny i drzwi są zawsze dla każdego otwarte i przewijają się u nas tabuny ludzi:tak:Ale przez to jest naprawdę radośnie i fajnie :-)
 
Fajnie tak poczytac jak kto spedza swieta...az tak milo mi sie zrobilo i az doczekac sie nie moge...

Jutro jedziemy po choinke...chce sie nacieszyc razem z Noemi kolorowym drzewkiem...bedzie to pierwsza nasza choinka..i tylko nasza bo w tamtym roku u nas w Berlinie nie robilismy...

No i tez przy tym czytaniu na wspomienia mnie wzielo...Bo tak sobie mysle ze te swieta maja ten czar i magie jak chyba sie jest tylko dzieckiem...Pamietam jakie te swieta byly wspaniale kiedys,jak czekalo sie az tata przyniesie choinke,a sniegu czasami bylo tyle ze z domu nie szlo wyjsc..Co roku przyjezdzala babcia z dziadkiem a ja wtedy bylam wniebowzieta-bo do dzis uwielbiam jak moi dziadkowie do mnie lub ja do nich jade...No i czasami przychodzil gwiazdor-ale ja nie glupia-zaraz wiedzialam ze ktos sie przebral:-D Dla mnie fajniejszue bylo jak skonczylismy jesc kolacje a wtdy ktos zapukal do drzwi i okazalo sie ze to wlasnie swiety w pospiechu duzy wor zostawil na schodach domu...Dla mnie ten widok byl boski...Biegiem z bratem do drzwi ,otwieramy,wiatr az sypnelo sniegiem na korytarz i stojacy ogromny wor...
Zawsze dostalismy piekne prezenty...A pierwszy dzien swiat bawilam sie zawsze z dziadkiem w sklep -sprzedawalam slodycze-ale tak na niby:-D

I do dzis zapach mandarynek kojazy mi sie ze swietami.. powiem Wam szczerze ze nawet latem nie mam na nie ochoty...Jakos tak przyszlo ze sa zarezerwowane na swieta...(tzn.ten okres zimowy)

No i brak mi zabaw na sniegu...nawet teraz jakbym bardzo chciala poturlac sie z mloda porobic orzelki to lipa-sniegu nie ma:-(
 
A my choinke juz mamy:-) Maz pojechal z julkiem i kupil. Jest niedurza ale tak pachnie, ze czuc ja w calym mieszkaniu :-) Normalnie nie ubieramy tak wczesnie ale,,ze w tym roku juz w sobote rano jedziemy do tesciow, potem nad morze, potem na narty ze znajomymi i wracamy do domu dopiero 7 stycznia - to aby choc troche nacieszyc sie choinka w naszym mieszkanku postawilismy ja wczesniej. Tak wiec czekamy jedynie na snieg - chovc jakos sie nie zapowiada:-(
 
my tez w domu rodzinnym zawsze mielismy zywa choinke..ale jakos tak w zaiazku z tym, ze (w czasaCH "zaraz-poslubnych"..studenckich) bywalismy goscmi w domu u siebie..to kupilismy sobie wypas wielka prawie 3 metrowa sztuczna...........to nie to jednak..U mnie zawsze była zywa..wiec powiedziałam ta to sobie bedzie mogła stac w garazu:-D..a ja chce miec zywa;-)no i od tego roku bedzie zywa..Zaraz jak przylece w niedziele wieczorem..w poniedziałek idziemy na zakupy..trzeba jakos tak klimat mimo wszystko jakis tam stworzyc.......
Choc dzis była u mnie moja ukochana, najkochansza ciocia(siostra babci, która praktycznie mnie wychowała, jak rodzice pracowali)..starsza, ale wciaz baaardzo zywotna i mega gadatliwa:-D..ale i NAJKOCHANSZA!..i smutno nam sie zrobiło..wspominalismy sobie przy kawce jak cudowne zawsze były dla nas te świeta..a teraz zabraknie przy stole u babci az 7 osób..to duzo.....Pocieszałysmy sie, ze jak stane z batem nad moim kiero to moze sie uda przyszłe u mnie w domku zrobic............TERAZ TO MOJE NAJWIEKSZE MARZENIE!:tak:
 
reklama
U nas też jest zawsze zywa choinka. Już się nie mogę doczekać jak postawię swoją w mieszkaniu. Bardzo jestem ciekawa reakcji Oli. Ciekawe czy przypadkiem nie będe zbierać bombek z podłogi. Hi, hi....sądze, że nie odpędze jej od niej. A tak po zatym moje święta stoją pod znakiem zapytania. Napewno pojadę do swoich rodziców a co dalej.. nie wiem. Tak naprawde to boje się tych świat bardzo. Tyle osób jest wkolo pokrzywdzonych i rozgoryczonych, że aż mi się nie chce mysleć. Ogólnie to chyba będą to święta pod psem. Jak narazie zastanawiam się jak zrobić zakupy. Tyle ludzi w sklepach a Ola niestety jest małym urwisem, któey nie cierpi kolejek i ściąga z półek co leci.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry