reklama

Szczepienia

Magda była szczepiona przeciwko gruźlicy normalnie wg ówczesnego kalendarza szczepień. Po szczepieniu w wieku 6 lat była rok chora. Ale to zrzucili na zatoli. Po szczepieniu w wieku chyba 8 lat była ponownie przez prawie rok chora. Blizny na ręce ma takieże strach . Mazały jej sie po kilka miesiecy kazda. Dopiero lekarka w szpitalu stwierdziła, ze Madzi nie wolno było w ogóle szczepic tą szczepionka, ponieważ wykazuje objawy uczulenie na ten rodzaj białka. Natomiast pani w przychodni stwierdziłą, ze próba moze nie jest jednoznaczna, ale bezpieczniej jest zaszczepic niz chorować na gruźlicę. Wcale nie jestem pewna, czy te chore nerki Madzi po urodzeniu to też nie po osłąbieniu po szczepieniach. Bo wady nerek nie ma, a chora była 2 lata. Teraz te szczepienia są juz wycofane. Szczepia tylko noworodki, bo sie okazało, że szczepionka jest juz bardzo mało skuteczna, a powoduje dużo skutków ubocznych. Ale jakby to ktos głośno powiedział kilka lat temu, to koncerny farmaceutyczne pokazałyby całe stosy wyników badań potwierdzających jej skutecznosc. Tak samo moze się okazać i z MMR.
 
reklama
No właśnie, w tej dziedzinie, gdzie robi się niewybrażalne pieniądze (w służbie zdrowia też), tworzy się zaklęty krąg i często przedkłada się interes własny nad ogólnoludzkim. Ludzie dla kasy potrafią być nieludzcy, niestety...

Ja też znam przypadki "wyjścia" z autyzmu. Kiedyś niewiele z tym robiono, teraz już wiedzą, że odpowiednia terapia i odpowiednio szybko podjęta potrafi działać cuda. Można doprowadzić odpowiednią terapią dziecko do takiego stanu, że ludzie z zewnątrz nie mają pojęcia, że to osoba cierpiąca na autyzm. Te osoby będą właśnie uważane za bardziej nieśmiałe, może też im być w przyszłości trudno stworzyć szczęśliwy związek, bo wydają się mało przejmować i liczyć z uczuciami innych, a wiadomo, że to podstawa w związku. Myślę, że każdy z nas może mieć w otoczeniu takiego człowieka i nawet nie ma pojęcia, że jest dotknięty w jakimś stopniu autyzmem.
 
Ostatnia edycja:
siostra mojego męża tez miała ogromne powikłania po tym szczepieniu przeciwko gruźlicy co dostała w szpitalu po urodzeniiu, omal nie zeszła wtedy z tego swiata, rodzice byli przerażeni chrzcili ja szybko w wspzitalu w drugiej dobie zycia nocy...., a potem ogromne kłopoty z nerkami właśnie, operacja za operacja, no ale udało sie ja uratować...
 
a ja uwazam ze wszystko ma dwie strony medalu i nie nalezy stawac przy jednym.
mozna na sprawe popatrzec z drugiej strony - a co jesli dziecko zachoruje na cos na co moglo byc zaszczepone a pozalowalismy.( straszne ale prawdziwe)

dlatego ja nie osadzam tycho co szczepia i nie szczepia i mysle ze to jest tak indywidualna sprawa jak antykoncepcja. serio

mysle ze kazda mama wie, bo instynkt jej mowi co zrobic, a czego nie. i pisanie ze to przez szczepionke to troche obwinianie kogos takie jest moje zdanie. bo ja bym sie tak poczula w momencie tragedii choroby.z drugiej strony kazdy jest inny.
 
Oczywiscie, że każdy wybiera dla dziecka co uważa za słuszne....:tak: ja jednak wolałabym sie zmagać ze świnką ( zreszta i atk część dzieci nawet szczepiona choruje na te chorobe) niz z autyzmem u mojego dziecka, czy w ogóle je stracić... a mam ewidentne przykłady powikłan poszczepiennych w rodzinie bliskiej i kilka przypadków nieuratowanych a na dodatek tesciowa jest pediatrą z długa praktyką w szpitalu i myslę, że jej moge wierzyć w tej kwestii.... dlatego tak własnie wybrałam - jak najmiej szczepień i tylko te konieczne np. tężec, żadnych dodatkowych, bo ja sama sie pochorowałam od nadmiaru szczepień (m.in. kleszcze, grypa) i nikt nie mógł stwierdzic co mi dolega, dopiero homeopatia mnie wyleczyła...
ale wiadomo, kazdy decyduje za siebie i swoje dziecko:tak: i ja nikogo niepotepiam w tej kwestii. uważam tylko, ze powinnam się podzielic swoimi doswiadczeniami i wiedżą, bo przedtem też ne byłam świadoma pewnych rzeczy i tez ślepo szczepiłabym moje dziecko na wszystko, nawet nie wiedziałam, że mogę odmówic szczepień dziecka w szpitalu i potem. Może komus w ten sposób pomogę....
 
mała po sczepieniu bardzo marudna i rozpalona
zasypiała jakby była na wpółprzytomna i ponownie budziła sie:baffled:
wychodziłam z siebie
raczka tylko jedna spuchnieta (pozostałe dwa wkłucia oki:tak:)
 
reklama
a ja uwazam ze wszystko ma dwie strony medalu i nie nalezy stawac przy jednym.
mozna na sprawe popatrzec z drugiej strony - a co jesli dziecko zachoruje na cos na co moglo byc zaszczepone a pozalowalismy.( straszne ale prawdziwe)

dlatego ja nie osadzam tycho co szczepia i nie szczepia i mysle ze to jest tak indywidualna sprawa jak antykoncepcja. serio

mysle ze kazda mama wie, bo instynkt jej mowi co zrobic, a czego nie. i pisanie ze to przez szczepionke to troche obwinianie kogos takie jest moje zdanie. bo ja bym sie tak poczula w momencie tragedii choroby.z drugiej strony kazdy jest inny.
Agusia, oby teraz było lepiej.
A co do dyskusji na temat szczepionek. To przecież jeszcze kilka lat temu żadnemu lekarzowi nie przyszło do głowy szczepić przeciwko kilku chorobom jednocześnie. Na każde szczepienie musiałam jeździć z Madzią oddzielnie. A teraz jeżeli dziecko "zdrowe"(a tego na 100 % nie wiemy po osłuchaniu i zajrzeniu w gardło), to szczepimy na 3, 4 a nawet 5 i chyba więcej chorób jednocześnie. Z tą szczepionką MMR jest właśnie ten problem, ze jest to jedna ze szczepionek skojarzonych. (zresztą nie bardzo wiem czym sie różni od niej Priorix) Jak pamiętam weszła dopiero kilka lat temu. Przedtem szczepiło się dzieci tylko przeciwko odrze. Wydaje mi się, ze dziecku jest łatwiej zwalczyć wirusa odry, niż odry, świnki i różyczki jednoczesnie.
A co do szzepień przeciwko grużlicy, to ta szczepionka została wycofana , poniewaz teraz stwierdzono, ze nie chroni organizmu. Natomiast wywołuje bardzo dużo skutków ubocznych. Wiec my już nie mamy tego dylematu szczepić czy nie, bo i tak nie mamy czym.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry