Kingutek u mnie cisną, ale nie tyle na męża przy porodzie, co na osobę wspierającą. Podobno świetnie sprawdza się w tej roli teściowa. Ale może być przyjaciółka, matka, siostra. Byle nie być samej. Im chodzi o to, że ma wtedy kto pomóc, podać wodę, zetrzeć pot z czoła, pomóc zmienić pozycję, złapać za rękę. No i jak już napisałam w szkole do której ja chodzę nie mówią o porodzie rodzinnym tylko o osobie wspierającej podczas porodu.
Ja akurat będę raczej rodziła z mężem. Pisze raczej bo na razie on chce ale widzę, że się trochę boi. Nie naciskam. Umówiliśmy się, że po zakończeniu zajęć w SR podejmiemy decyzję czy razem rodzimy.