Hej dziewczyny znowu jestem po krótkiej nieobecności. Ogłaszam wszem i wobec że moja córcia już jest na świecie a było to tak ....
22.02.2010 r obudziłam się rano z bardzo dziwnym uczuciem "posiusiałam się"? pomyślałam ale to nie było to, i tak przez cały dzień biegałam do łazienki nie zdając sobie sprawy co się dzieje(to coś miało konsystencję surowego białka jajka kurzego i było tego sporo-jak się później okazało to był czop śluzowy nie podbarwiony niczym). Jak co dzień pojechałam na zakupy ogarnęłam w domy ugotowałam obiad i popołudnie spędziłam na lenistwie. W końcu nadeszła pora spanka i po szybkim ciapciu ciapciu położyłam się do wyrka ok 24 zasnęłam i ..... o 24:30 ALARM odeszły wody chlus1 wiedziałam że nie ma odwrotu. Powiem wam że strasznie się bałam co to będzie jak się zacznie ale byłam bardzo opanowana i niezwykle spokojna. Zdążyłam wziąć prysznic podgolić tu i tam ubrałam się (przy tym były skurcze co 10 minut) i chlus2(tym razem było więcej) no to ładnie co ja ubiorę teraz głupia takie miałam myśli bo tylko jedne ciepłe spodnie były dobre i je zmoczyło , a było -12 stopni, wskoczyłam w dresy i pojechaliśmy. Chlus3 w samochodzie ale pomyślałam o ręcznikach, zanim dojechaliśmy do szpitala skurcze były co 3 min. Wszystko jakoś szybko szło zadzwoniliśmy dzwoneczkiem na porodówkę i wyszła pani z zapytaniem słucham a ja na to chyba rodzimy więc ona miłym głosem zapraszam a mąż niech zaczeka, położna zbadała kazała się przebrać i zaprosiła na salę udało się bo rodzinna była wolna no bo tylko moja niunia chciała wyjść na świat tej nocy. Mąż poszedł po kapcie foliowe a ja położyłam się i czekałam na niego (gapiłam się w sufit, na rodzinnej są takie lampy co jak świecą to wyglądają jak słonko bardzo mnie to rozluźniało i odprężało) Położna przeprowadzała wywiad który był bardzo długi 100 pytań do ale dzięki temu czas mijał szybko a skurcze były już baaardzo silne (ale do przeżycia, oczywiście nie obeszło się bez postękiwania i pojękiwania nawet położne mi powiedziały żeby sobie krzyknąć to pomoże miały racje) Przyszedł lekarz i czekaliśmy na bóle parte, które miały jeszcze czas na przyjście (podobno,tak powiedział) Ale nagle wielkie poruszenie nadeszły parte "już? tak szybko to będzie szybki poród" i .... nie umiałam przeć, ale położne złote kobiety spokojnie wytłumaczyły a nawet pokazały jak to zrobić i poszło,3 bóle po 3 parcia i moja córeczka była na świecie o godz 2:30 23.02.2011(pamiętałam nawet jak mi mówili żeby oczy zamykać w czasie parcia i głowę do klatki piersiowej przyciągać a nie do tyłu). Zabrano ją do zważenia mierzenia ubrania ja w tym czasie rodziłam łożysko i było po wszystkim. Malutka na piersi położona od razu się uspokoiła wspaniałe uczucie zapominasz o Bożym świecie. Pewnie zastanawiacie się co z mężem... był cały czas przy mnie trzymał za rękę głaskał po głowie ocierał twarz zmoczonym ręcznikiem smarował usta pomadką podawał wodę i nie wyobrażam sobie porodu bez niego. Pewnie gdyby go nie był spanikowałabym a tak to wiedziałam że muszę być dzielna i pokazać że dam radę.Tak więc co do porodu w olkuskim szpitalu polecam ja trafiłam na cudowne położne (przez 2 dni pobytu w szpitalu jedna przychodziła do mnie i pytała jak się czuję i "jak dupka" i powiem wam że jestem tydzień po porodzie i mogę rodzić znowu. Troszkę się rozpisałam ale zawsze chciałm wiedzieć jak to jest dokładnie i nigdy nie wiedziałam tak więc ja opisałam to cudne wydarzenie tak jak to było. Trzymam kciuki za przyszłe mamuśki i mówię wam dacie radę ja strasznie panikowałam nawet myślałam o cesarce ale byłaby to chyba największa głupota bo mój poród trwał 2 godziny i doszłam do siebie bardzo szybko.