Witam!
Ja nie mam doświadczenia jeśli chodzi o poród, ale niedawno wróciłam do domu po 8-dniowym pobycie na Polnej. Miałam częste twardnienie brzucha (w 28 tc) i moja ginka kazała mi pojechać do szpitala, żeby podłaczyli mnie pod KTG i sprawdzili czy to nie są przypadkiem regularne skurcze. Pojechałam na lutycką i po 20 minutach czekania na położną kazali mi pojechać na Polną, bo oni przyjmują kobiety dopiero po 34 tc. Na Polna pojechałam z lękiem, bo wiele czytałam i słyszałam, że personel w tym szpitalu jest niemiły. Na izbie przyjęć od razu podłączyli mnie do KTG, a pózniej zbadał mnie lekarz i stwierdził, że szyjka się skraca i muszę zostać w szpitalu. Byłam przerażona. Zawieźli mnie na salę porodową i tam przeleżałam całą noc pod KTG i z kroplówką. Położna, która się mną zajmowała była miła i mówiła, że gdybym chciała do toalety to nie mam wstrzymywać tylko od razu ją wołać. Sama zaproponowała, że przyniesie mi wodę do picia, bo nie miałam swojej. Lekarze, którzy czasem do mnie zaglądali również byli mili i pytali jak się czuję. Gdy skurcze się uspokoiły przenieśli mnie na oddział ginekologiczny. Położne tam były przesympatyczne. Byłam mocno zaskoczona, bo po tych wszystkich opiniach, które czytałam na temat tego szpitala spodziewałam się zupełnie czegoś innego. Dziewczyny, które leżały ze mna na sali również nie narzekały na personel, wręcz przeciwnie. Być może miałam szczęście i trafiałam akurat na takich miłych ludzi... W każdym razie ja nie mogę złego słowa powiedzieć o tym szpitalu. Świetna opieka i miły personel. Wcześniej zamierzałam rodzić na Lutyckiej, ale po pobycie w szpitalu na Polnej zdecyduję się jednak na ten szpital ( o ile będą mieli miejsce i mnie przyjmą:-)).