die_perle imię kota zajebiste

!!! mój pies ma na imię HONDA

oczywiście mąż się uparł
Jolit ja teżżżżż lubie wyjść , i to bardzo . Ale w DE nie mam kompana bo raczej wszystkie które tu znam to chodzące mumie .Oczywiście spacery z psem , cisza przyroda to jest mój żywioł również ale brakuje mi tutaj bratniej babskiej duszy . Na szczęście w marcu jadę do PL i troszkę użyje babskiego zwariowanego towarzystwa .
Kamillka smutne że psa nie wzięliście . My już się przyzwyczailiśmy do szukania mieszkania gdzie można mieć psa . Właścicielka naszego mieszkania też na początku była anty psy (mieszkanie było łatwione po znajomości nie z gazety) , ale od kiedy zobaczyła że wszystko ma ręce i nogi

ies ma spacery a w domu czysto to jest bardzo pozytywnie nastawiona . Szczerze to wcale się jej nie dziwie się bała wynająć komus mieszkanie z psem. Mamy tutaj przyjaciół Niemców którzy tak dbają o swojego psa że pies z braku zajęcia (lablador) zjadł pół mieszkania , już nie mówię że syffff i że często im się nie chce psa wyprowadzić a jednak potrzeby fizjologiczne pies ma .
Owca tez myślę że chyba to jest nie potrzebne , tym bardziej że będzie taras i jak siusiumajtek nie będzie dawał rady , a nie będzie padało to będę go na taras wypuszczała. A podkłady mam za darmo bo mama pielęgniarka , jak młoda była malutka to też ich używałam do przewijanie bo przy zmianie pieluszki nagle jej się siku chciało
Ja przy kupnie psiaka nie sugeruje się wystawami , bo to mnie nie kręci . Chce mieć zdrowego psa , chce wiedzieć że był otoczony opieką a jego mama nie rodzi co cieczkę . To będzie mój pierwszy pies z papierami i kupiony . Zawsze mam z schroniska lub z fundacji . Teraz postanowiłam spełnić swoje marzenie , mieć psa wyczekanego , z prawdziwej hodowli .Od miłośników rasy a nie od handlarzy . Jeśli chodzi o cenę to ja nikomu w mojej rodzinie się nie przyznam ile kosztował , nikt i tak nie zrozumie , a nie chce mi się wysłuchiwać głupio mądrych komentarzy . Mój brat ma psa, pudla . Gdy miał dwa lata trafił do weterynarza . Po USG okazało się że pies ma śledzionę i wątrobę w takim stanie jak staruszek po jakimś schronisku . Pies genetycznie został obciążony . Pies teraz jest na specjalnym jedzonku .
Jeśli chodzi o koty . Jak byłam dzieckiem to znaleźliśmy z bratem zabiedziałą, starszą kotkę . Okazała się tak wdzięczna że zawsze jak ktoś u nas chorował to leżała na łóżku z człowiekiem. Wychodziła tylko przed dom załatwić swoje potrzeby (moi rodzice wtedy jeszcze nie wiedzieli o istnieniu kuwet). Gdy człowiek wyzdrowiał to kot znikał na 2-3 dni . Ogólnie chodził własnymi ścieżkami ale gdy była choroba to kot siedział przy człowieku do końca jego choroby . Dlatego nie skreślam tych stworzeń , fajnie jest podziwiać bawiące się koty . One właśnie mają cieszyć oko , nie musi człowiek je ściskać ,od tego mamy psy ;-)