Witam Kobitki.
Mialam napisac o mojej ,,mamusi" Wiec pisze. Uwierzcie mi ze to co moze kazda przechodzic z tesciowa to pikus przy tym jaka moze byc wlasna matka np moja...
Wiec zaczne od tego ze nigdy nie mialam ojca, moja matka wychowywala mnie sama (o ile slowo wychowywala to nie za duzo powiedziane) Wychowywali mnie dziadkowie i przez dwa lata dom dziecka. Nigdy nie czulam sie kochana moja matka nigdy nie pwiedziala mi ze mnie kocha czasami zrecz potrafi powiedziec ze mnie nie kocha i ze zaluje ze ,mnie urodzila. Gdy poznalam swojego pierwszego faceta czyli ojca Olgi wyprowadzialm sie jak najszybciej od niej mialam wtedy 16lat. Nie bylo kolorowo ona sie nie odzywalam jak urodzilam Olge i zadzwonilam do niej zeby jej o tym powiedziec to powiedziala tylko ze jej to nie interesuje i odlozyla sluchawke. Miesiac pozniej zjawila sie u nas, mialam juz wtedy problemy z Olgi tata poniewaz pil bil mnie itd chcialam odejsc a nie mialam gdzie bo do niej nie moglam wrocic. Wkoncu gdy Olga miala 4miesiace ucieklam od niego mieszkalam u znajomych jakis czas dopoki nie stanelam na nogi wtedy tez poznalam swojego K ktory pomogl mi bardzo i jestem z nim do tej pory mamy razem Kubusia i Dawida Olge traktuje jak swoja corke. Jak juz zaczelo nam sie dobrze pwodzic zjawila sie moja ,mamusia" zaczela byc dobra matka babcia itd a to wszystko na pokaz. Powiedziala ze bedzie nam pomagac itd a zyje na naszym utrzymaniu na nasz koszt a ostatnio pwiedziala nawet ze skoro ona siedzi z naszymi dziecmi to mamy jej placic za to nie raz zwyzywala mojego K od najgorszych nie raz mnie wyzwala od kur... itd itd, To tak w skrucie przepraszam ze tak chaotycznie to pisze ale ciezko mi o tym pisac i az sie poplakalam bo nie wiem jak mozna byc taka matka