Ja od początku ciąży to jakbym wgl nie była w ciąży. Żadnych objawów typu wymioty czy jakieś bóle. Jedyne co to mogłam spac 22godz na dobę

, caly 2 trymestr tak samo nic a nic. Dopiero jak 3 sie zaczął to zaczęło mnie ciągnąć w brzuchu i mialam parę razy tak mocne skurcze w pochwie (bardzo kłujące) dopóki nie przeszły to nawet usiąść nie mogłam. Myślę że właśnie przy tych skurczach zaczela mi się szyjka skracać.
A co do prenatalnych to młody caly czas w sumie do dziś dnia siedzi odwrócony plecami. Doktor nie mógł zobaczyć mu twarzyczki. Tylko tyle że na ułamek sekundy bokiem pokazał główkę to doktor to co miał powiedzieć to powiedział. Ale niestety mam przez to tylko jedno zdjęcie w 3d z trzeciego miesiąca

Z pomiaru glukozy po 2h wyszedl mi wynik za duży o około 10 jednostek ponad normę. Na tej podstawie powiedzieli odrazu że mam cukrzycę ciążowa, że mam iść do diabetologa i wgl mnie bardzo nastraszyli. Próbowałam się umówić w paru miejscach A wszędzie " wie pani jakie są czasy, jest COVID i do tego mało lekarzy, noe wcześniej niż we wrześniu" (termin porodu na 08.08

), po 2 tyg udało mi się umówić (było to w kwietniu) umowili mnie na koniec czerwca. 3 miesiące z cukrzyca mialam chodzić....
Kupilam sobie glukometr odrazu, bo mowi nie będę czekać. Okazało się(mierze do dziś ale wyrywkowo bo nie ma potrzeby wiecej) ze wyniki cukru mam w normie, a nawet momentami za małe. Rozmawiałam na ten temat z moja położna i ona mi mówiła że jak cukier powyżej 140 to wtedy jest źle A u mnie żaden wynik nie przekraczał 120 wszystko poniżej, norma na czczo to do 95 max, ja mam ledwo 85. Także bierz poprawkę na wyniki, nie denerwuj się na zapas, bo nasa służba zdrowia kuleje... dla spokoju kup sobie glukometr polecam !!!

Uuuu ale się rozpisałam
