Mały Jasiu siedzi na kolanach Św. Mikołaja. Ten swoim wielkim paluchem celuje w nos Jasia - i mówi
- A ja wiem co Jasiu chce na Święta! ZA-BAW-KE!! Hohoho!
- Nieee, odpowiada Jasiu.
Więc znowu Mikołaj wskazuje paluchem na Jasia i mówi
- Już wiem! Jasiu chce CU-KIER-KI! Hohoho!
- Nieee, odpowiada Jasiu.
- To co, kurna, chcesz? Pyta trochę zmęczony Santa /w końcu cały wieczór chodzi od domu do domu/.
- Chcę taką małą, śliczną CIP-KE!!! I nie próbuj mi kłamać że jej nie masz w worku, bo ją czułem na twoim paluchu!
-----------
Na ostatniej imprezie umarlaków wybuchła bójka między szkieletami a duchami. Jak wykazało śledztwo, wszystko zaczęło się od tego, że pijany szkielet potknął się i upadł na duchu.
----------
Linia 840. Gliwice - Katowice. W połowie trasy coś zaczęło strzelać, śmierdzieć i w ogóle autobus ledwo posuwał się do przodu. Kierowca przejechał tak jeszcze z dwa przystanki, po czym na kolejnym zatrzymał się, wyłączył silnik, otworzył drzwi, wyszedł i zaczął oglądać autobus z zewnątrz.
Po chwili podszedł do czekających w środku ludzi i rzucił tekst:
- Nie pojedziemy dalej bo zepsuł się... (chwila zadumy)... autobus!
-----------
Jedziemy pewnego razu autobusem. Do kierowcy podchodzi starsza pani, która chciała aby ten zatrzymał się jej obok kościoła. Więc mówi:
- Stanie mi Pan koło kościoła?.
Kierowca:
- Stanę!.
I podczas przejeżdżania obok niego faktycznie kierowca stanął z fotela i prowadził na stojąco.
-----------
W czasach, gdy po świeci jeździły tylko PKS i WPK rozróżniało się je po kolorze - PKS niebieski, WPK (miejski znaczy) - czerwony. Pewnego pięknego dnia na tzw. podwójnym przystanku zatrzymuje się autobus. Otwierają się drzwi, a stojąca na przystanku kobiecina zapytuje kierowcę tymi słowy:
- Panie! To je tyn modry abo tyn czerwony?
Bo autobus był żółty.
-------------
Wsiadłem pewnego razu do autobusu, jako że byłem mały wyglądałem na młodszego niż w rzeczywistości, powiedziałem do kierowcy:
- Do P., bilet normalny
A kierowca na to:
- Nieeee, nienormalny dostaniesz, taki mały fajny, kolorowy.
Wszyscy w autobusie wybuchli śmiechem, tylko od jednej Pani (chyba w berecie) kierowcy się dostało.
-------------
Idzie niedźwiedź lasem i klnie na czym świat stoi. Przebiega zajączek i pyta:
- Misiu, misiu dlaczego tak bluzgasz?
- A kochany zajączku, bo plecy mnie bolą, źle dzisiaj spałem.
- Misiu, to może ja zrobię Ci masaż? Tylko przywiążę Cię do drzewa żebyś mi się nie ruszał?
Zajączek korzystając z okazji przeleciał niedzwiedzia i uciekł. Niedźwiedź toczy pianę z pyska klnie jeszcze bardziej. Przechodzi lisek.
- Misiu, misiu dlaczego tak bluzgasz?
- A kochany lisku, bo plecy mnie bolą, źle dzisiaj spałem. Zajączek obiecał mi masaż przywiąał do drzewa żebym mi się nie ruszał i wyruchał mnie w tyłek.
- Biedny misiu nie możesz się ruszyć? To i ja Cię wyrucham!!!
Niedzwiedż w furii. Płacze ze złości. Podchodzi stado jeleni.
- Misiu misiu co się stało?
Niedźwiedź zrezygnowanym głosem mówi:
- Dobra chłopaki, ruchajcie mnie, pogadamy później....
---------------
Podążając za prostą radą , którą przeczytałem w gazecie znalazłem wewnętrzny spokój:
Sposób, aby osiągnąć spokój wewnętrzny to - dokończyć wszystkie rzeczy, które zacząłeś... Więc rozejrzałem się po domu, aby znaleźć rzeczy, które zacząłem i nie dokończyłem... i zanim wyszedłem z domu dzisiaj rano skończyłem:
- butelkę czerwonego wina,
- butelkę białego,
- Baileysa,
- Black & White,
- Wild Turkey,
- Absoluta,
- trochę walium,
- niedopalonego jointa,
- resztę tortu orzechowego
- i pudełko czekoladek.
Nie macie pojęcia, jak zajebiście się czułem
----------------
Ojciec wpada do pokoju dorastającej (i wyrośniętej) córki.
Na kanapce siedzą grzecznie rzeczona córka i jej chłopak, ładnie rączki na kolankach (własnych) oczęta niewinne itp.
Ojciec podejrzliwym wzrokiem omiata pokój - tapety w różowe misie, pluszowe zwierzaczki itp. Nagle wydaje z siebie głuchy ryk, chwyta młodziana za gardło i zaczyna nim potrząsać
- CO TU WYRABIAŁEŚ Z MOIM MALEŃSTWEM ZASRAŃCU!!??!!
- Ypppp yypp niiiic proooo- yyp -szę paana yyp...
- TO CZEMU CHOMIK W AKWARIUM PALI PAPIEROSA??!!??
---------------
Rodzinny, niedzielny obiad przerwała 10-letnia córka, oświadczając:
- Nie jestem już dziewicą.
Zapada grobowa cisza, którą przerwał ojciec:
- Marta - mówi do żony - ty jesteś temu winna. Ubierasz się tak frywolnie, że faceci oglądają się za tobą na ulicy i gwiżdżą! Mało tego, zachowujesz się obscenicznie przy naszej córce.
Do starszej, 20-letniej córki krzyczy:
- Ty też jesteś winna! Pieprzysz się z pierwszym lepszym kolesiem na naszej sofie gdy tylko wyjdziemy z domu! I to na oczach młodszej siostry! I jeszcze masz w szafce wibrator!
W tej chwili odzywa się jego żona:
- Zamknij się! A kto wydaje połowę każdej pensji na prostytutki? Kto spaceruje po dzielnicy czerwonych latarni z naszą córeczką? A odkąd mamy telewizję kablową, oglądasz pornole nawet przy małej! No i ta twoja szmatława sekretareczka. Myślisz że nie wiem po co zostajesz po godzinach w pracy?
Pełna zwątpienia matka zwraca się do córeczki, będącej powodem dyskusji:
- Jak to się stało, skarbie?
- To przez nauczycielkę. Zmieniła mi rolę w jasełkach. Nie jestem już dziewicą tylko pastereczką.
--------------