axxa pisze:
to ten wiesiołek to chyba już trzeba jeść... czy później?
ja sobie jadłam zgodnie z zaleceniem pani z apteki - od poczatku cyklu do dnia owu.
Kochane tak sobie czytam Wasze posty - wiem, ze mi teraz łatwo sie mówi, ale naparwde nie dajcie sie zwariowac. Wiem, ze nie da sie zupełnie wyłączyć myslenia O TYM, ale trzeba spróbowac. Myśl o Bejbisiu nie moze Was zdominowac. Ja sama wariowałam, płakałam za każdym razem jak była @. To jest kwestia psychiki - człowiek zaczyna sie blokowac, potem nawet bzykanie jeste już tylko w okreslonym celu.Ja nawijałam na okrągło o tym, ze nie mam bejbisia.Mój mąż powiedziął mi niedawno, ze był moment, ze czuł się jak ekhm..nie przymierzając.. reproduktor...

Wiem, ze być może tutaj teraz moralizuję ale dopiero teraz widzę ile błędów popełniłam po drodze.
Kochane. Pamiętajcie o tym, ze
NUCZYCIEL PRZYCHODZI WTEDY, KIEDY UCZEŃ JEST GOTOWY.Zaufajcie sobie, swoim facetom, Bogu, Aniołkom, przeznaczeniu - jakkolwiek to nazwać. Już niedługo będziecie cieszyły sie swoimi Bejbisiami. Trzymam za Was kciuki

pozdrawiam serdecznie. I NIE TRAĆCIE WIARY.