reklama

w wieku 22 lat zostałam sama z dwójką dzieci i w ciazy, nie mam ochoty już żyć !!!

Temat na forum 'Samotni rodzice' rozpoczęty przez inna1111, 19 Kwiecień 2015.

  1. inna1111

    inna1111 Początkująca w BB

    Witam, jestem tu od dawna, ale zazwyczaj logowałam się pod innym nikiem..
    Jestem mamą dwójki dzieci z pierwszego związku który zakończył się dwa lata temu, rok temu w marcu poznałam miłość moego życia, starszy ode mnie o 10 lat, dojżały, troskliwy, mądry, kochany IDEALNY... Bardzo chciał mieć dziecko, mówił ze jestem idealną kandydatką na matkę dla jego dzieci, ja osobiście nie chciałam już dzieci, nie chciałam pchać sie znów w pieluchy i nieprzespane noce, ale po wspolnych wakacjach w ubiegłym roku które byly cudowne, az cięzko opisać jaka byłam szczęśliwa, postanowiłam ze się zgodzę, chciałam spełnić jego marzenia...Niestety los tak chciał-pokłuciliśmy się to był przełom Grudnia i stycznia, na początku o to ze zostawia mnie na święta, poźniej o inne drobne sprawy...Stwierdziliśmy oboje ze to koniec...Na pocieszenie przybył mój były ojciec moich dzieci, no i doszło między nami do zbliżenia, ale mój facet idealny po paru dniach napisał "nie potrafię bez Ciebie żyć" i ot tak spotkaliśmy się powiedziałam mu co się stalo on stwierdził ze to jego wina i że spróbujemy..kilka dni pozniej okazało się ze jestem w ciązy powiedziałam mu że to dziecko mojego byłego, on ze mimo to je uzna bo mnie tak kocha... długo nie poszłam do lekarza, aż w końcu u tego lekarza się zjawiłam w połowie lutego i dowiedziałam się że ciąza jest duużo starsza, ze do zapłodnienia doszło kilka tyg szybciej, nie w styczniu i już byłam pewna czyje to dziecko, ale chciałam przekazać to mojemu ukochanemu jakoś delikatnie, nie wiedziałam co powie, bałam się trochę ze wyjdę na dziw**.. W walentyniki zemdlalam a on przyjechał z kwiatami nie chciałam żeby jechał z nimi do szpitala więc podałam adres mojej przyjaciólki-i tu wbiłam sobie nóż w plecy...w szpitalu spędziłam 3 tyg. od 14 lutego do 3 marca, był u mnie codziennie (myśląc dalej ze dziecko jest mojego ex) przynosił owoce, słodycze, całował i mówił jak bardzo mnie kocha...Chciałam wyjść ze szpitala i w jakiś cudowny sposób mu o tym powiedzieć, nie wiem czemu tyle zwlekałam-chyba zwyczajnei byłam głupia. po powrocie do domu coś było nie tak, przestał się odzywać, nie widywaliśmy sie, on przestał pisać, ale już w tedy wiedziałam ze pisze z moją przyjaciółką...widziałam to po tym ze razem wchodzili na fb i razem znikali ... Pewnego wieczoru nie było ich obojga, następnego dnia spytałam go o to a on mi powiedział ze oglądał film, nie kontynuowałam tematu...Tydzień później dowiedziałam się ze oglądał ten film w kinie z nią...napisałam mu smsa ze dziecko jest jego, on miał to jakby gdzieś, spotkaliśmy sie 25 marca, powiedział ze nie wie czy chce tego dziecka, ze cały czas wmawiałam mu ze nie jest jego...Zapytałam czy jest pewien powiedział ze tak, zapytałam czy mnie kocha a on w oczy powiedział "nie kocham" nigdy nie zapomnę tego co w tedy poczułam...Byłam pewna ze po tym spotkaniu się pogodzimy, że mnie przytuli tymczasem on powiedział coś takiego, zapytałam czy to jej wina-nie odpowiedział... Tydzień temu przyjechała do mnie owa "przyjaciółka" powiedziała ze nie chce nic od niego, ze jej na nim bardzo zależy i wdzi ze mu na niej też, ze u niego nocowała, ale ze chce to zakończyć, powiedziała ze idzie do swojego byłego pogadać...wyszła o 22, napisałam do niego ze jego kochana właśnie jest u byłego i ze straci wszytsko a on mi napisał "ona właśnie jedzie do mnie, czekam na nią" To był koniec, nie dałam już rady, zablokowałam ją i jego na fb...Napisał w zeszły poniedziałek smsa ze "miał być spokój a nasi wspolni znajomi ją obrażają" napisałam, ze skoro nie chce pytac o dziecko to ma usunąć moj numer i mnie nie denerowować i juz od tamtego czasu nie napisał, nie zapytał o dziecko-nic...Czuję się zdradzona, na pczątku marca mowił ze mnie kocha, ona zapewniała mnie ze nic od niego nie chce, a teraz są razem... Nie potrafię żyć, nie chce tego dziecka, czuję ruchy maleństwa a go nie chcę! Wiem, że on nawet swojej rodzinie nie powiedział o dziecku, ja je chciałam urodzić dla niego ! tak bardzo go kochałam... Budzę się w nocy i płaczę, mam ochotę się zabić, czasem boję się ze odważę się i to zrobię.. Nie wiem co mam zrobić, za dużo wspomnień, nie rozumiem tego ze odkochał się w 2 tygodnie!... Zawsze był dumny ze ma taką młodą dziewczynę chyba tylko dlatego ze mną był-bał się ze tak młodej kobiety już nie znajdzie, a tu proszę jest, szkoda ze to dziewczyna której ufałam tak bardzo, brakuje mi jego głosu i zapachu, za każdym razem gdzy dziecko się rusza płaczę, bo na początku marca mówił ze chce poczuć jak kopie, a teraz już nie chce, nie poczuł i nie poczuje ...Z drugiej strony mu się nie dziwię ja zawiodłam w styczniu, dużo tu mojej winy, poza tym ona jest ładna, bez dzieci, studiuje- ja dwoje dzieci i ledwo skończyłam szkołe srednią...Mam dość po prostu chciała bym żeby to się już skończyło, chciała bym przestać tak bardzo cierpieć...
     
    Ostatnia edycja: 19 Kwiecień 2015
  2. Nulini

    Nulini Po prostu szczęśliwa!

  3. reklama
  4. inna1111

    inna1111 Początkująca w BB

    Bo wydaje mi się ze tu jest wiecej osob które były w podobnej sytuacji i mogą bardziej doradzić niż na tamtym wątku.
     
  5. Nulini

    Nulini Po prostu szczęśliwa!

    A jakiej Ty porady oczekujesz???
     

Poleć forum