reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

reklama

Wyrok śmierci - Anencephalia (wada letalna)

Dołączył(a)
11 Sierpień 2018
Postów
5
Aż mam ciarki...
Czy po tym staraliscie się jeszcze o dziecko? Wiem, że to może pomóc... Twoje życie nie będzie miało już nigdy takich samych kolorów jak wcześniej, ale znowu nabrałoby barw... Innych, ale równie pięknych. Na pewno byłoby Ci lepiej, łatwiej. Z uwagi na traumę, jaką przeżyłaś, na pewno jest Ci bardzo ciężko, ale może spróbujcie...
Gdzieś kiedyś usłyszałam, że niektóre rany są tak głębokie, że nigdy się nie zabliźnią... To prawda... Już zawsze będziesz miała Anielkę w sercu. Musisz jednak spróbować odnaleźć radość życia pomimo to... Trzymam za Ciebie kciuki.


Dziękuję!
Nie, na chwilę obecną nie staramy się o dziecko. Dopiero co zmieniliśmy miejsce zamieszkania, z moją głową nie jest najlepiej. Partner chce się najpierw ustatkować, jednakże zanim to się stanie to pewnie będę już po 30-stce a wówczas już nie będę chciała się starać o dziecko. Dlaczego? Po tym wszystkim zaczęłam się badać, samo pobranie krwi wykonuję 4-5 razy do roku, wiem.. to dziwne. Zwykły ból głowy czy nawet oka i wmawiam sobie, że jestem ciężko chora. Niestety z tym sobie nie potrafię poradzić. Jakaś część mnie chciałaby aby było normalnie, za to druga część chciałaby być z Anielką.

Wszystkiego dobrego! ❤
 
reklama

Destino

Fanka BB :)
Dołączył(a)
2 Marzec 2016
Postów
8 634
Miasto
Kraków
Dziękuję!
Nie, na chwilę obecną nie staramy się o dziecko. Dopiero co zmieniliśmy miejsce zamieszkania, z moją głową nie jest najlepiej. Partner chce się najpierw ustatkować, jednakże zanim to się stanie to pewnie będę już po 30-stce a wówczas już nie będę chciała się starać o dziecko. Dlaczego? Po tym wszystkim zaczęłam się badać, samo pobranie krwi wykonuję 4-5 razy do roku, wiem.. to dziwne. Zwykły ból głowy czy nawet oka i wmawiam sobie, że jestem ciężko chora. Niestety z tym sobie nie potrafię poradzić. Jakaś część mnie chciałaby aby było normalnie, za to druga część chciałaby być z Anielką.

Wszystkiego dobrego!
Wiesz nie bardzo wiem jak moglibyśmy tu na forum ci pomóc. Depresja to ciężki stan i chyba lepiej by było spróbować sobie z nim poradzić pod okiem specjalisty. Możesz to zrobić nawet przez telefon.

Tu na forum jedno co możesz otrzymać to chwilę rozmowy. Bo recepty na śmierć dziecka i na to jak sobie z tym poradzić nie ma. Każdy znajduje swój sposób. I tak jak kobietki piszą... CZAS... To jest twój ratunek. Musi minąć czas. Niestety nie wiadomo jaki długi. Raczej liczony w latach.
Moja nieszczęsna i chybotliwa rada próbuj szukać spraw, które cię cieszą, nawet minimalnie. Spacer w świetle księżyca, wyszywanie, czytanie książek, itp.
Jak dopadają cię uczucia, łzy, niemoc, to pozwól im wybrzmieć w sobie. Nie tłum ich pomimo uciszania z zewnątrz. Żałoba to czas na łzy i nie ma tu limitu.

Od moich strat minęło już prawie 5 lat. Obecnie mam 2 dzieci a mimo to wciąż jest nostalgia za Aniołkami. Czasem zakręci się łza. W kościele stawiam świeczki. Pamiętam. Nie porównuje sie, bo ja straciłam wczesne ciążę, a ty tulilas coreczke. Dla mnie to duża roznica. Bo teraz, kiedy jestem mamą skrajnego wcześniaka, który ciągle rodzi się i umiera (bo jest ciężkim przypadkiem) mogę sobie tylko wyobrażać jak boli strata dziecka.

Pozwól sobie na pomnik, nie bój się. Już pochowałas córeczkę. Żałoba i stawianie pomnika nie służy zapominaniu. To raczej czynności, które pomagają nauczyć się żyć ze strata.
Możesz spróbować wykorzystać fakt stawiania pomnika, by zakończyć etap chowania córeczki, byś mogła pozwolić jej odejść, a niestety musisz to zrobić. To nie oznacza, że ja zapomnisz. To będzie raczej taka kropka nad i w tym, co się obecnie od 2017 roku dzieje. Dlatego dobrze by było wybrac taki, ktory tobie pasuje. Taki, jaki będzie odzwierciedlał twoja dziewczynkę, jej charakter, to jak ja pamiętasz. Odważnie. I niech to będzie dla was (dla Ciebie i Twojej córeczki) nowy początek. Ona niestety nie żyje i przykro mi bardzo, że musiałaś tego doświadczyć. Moje kondolencje .....
Śmierć Twojej córeczki nie musi oznaczać twojej śmierci. Jakaś cząstka ciebie z całą pewnością też obumarła, ale nie cała ty. Już nigdy nie będziesz ta sama osoba, co wcześniej, ale masz prawo do życia, do uśmiechu, co więcej do radości i kolorów. Niech to wydarzenie raczej cię uszlachetni. Śmierć córeczki moze uczynic cie wrażliwa na życie, na jego piękno i kruchość. Spróbuj to, co obecnie cię wyniszcza przekłuć w siłę. Bo moc właśnie w słabości się doskonali. Nie przytulisz już maleńkiej, ale ona zawsze z tobą będzie. Zawsze będzie częścią ciebie. Dłuto miłości głęboko wykryło ja w twoim sercu. I ono będzie krwawić, ty będziesz płakać, a potem obie będziecie wstawać z kolan i podazycie dalej. Żyj dla niej. Pokaż jej jaki świat jest piękny, pomimo tego, że nie masz jej w ramionach. A kiedy przyjdzie odpowiedni czas znów się spotkacie.

Wiem fajnie mi się pisze a trudniej to robi. Moja córeczka żyje, choć ciągle stąpamy po cienkiej granicy. Ciągle ja tracę i odzyskuje. Tak można zwariować, a jednak nie można się poddać. Skąd czerpie siłę? Nie wiem. Chyba od moich aniołków. Często jak mi jej brak to o nich myślę. Upadam, poddaje się, płacze z bezsilności... A potem znowu wstaje. To jedyne co można zrobić by nasze maleństwa nie żyły na próżno. By ich obecność zbyt szybko nie przeminęła. One były są i będą miłością... W miłości szukaj schronienia
 

Suprise87

Fanka BB :)
Dołączył(a)
24 Luty 2019
Postów
622
Wiesz nie bardzo wiem jak moglibyśmy tu na forum ci pomóc. Depresja to ciężki stan i chyba lepiej by było spróbować sobie z nim poradzić pod okiem specjalisty. Możesz to zrobić nawet przez telefon.

Tu na forum jedno co możesz otrzymać to chwilę rozmowy. Bo recepty na śmierć dziecka i na to jak sobie z tym poradzić nie ma. Każdy znajduje swój sposób. I tak jak kobietki piszą... CZAS... To jest twój ratunek. Musi minąć czas. Niestety nie wiadomo jaki długi. Raczej liczony w latach.
Moja nieszczęsna i chybotliwa rada próbuj szukać spraw, które cię cieszą, nawet minimalnie. Spacer w świetle księżyca, wyszywanie, czytanie książek, itp.
Jak dopadają cię uczucia, łzy, niemoc, to pozwól im wybrzmieć w sobie. Nie tłum ich pomimo uciszania z zewnątrz. Żałoba to czas na łzy i nie ma tu limitu.

Od moich strat minęło już prawie 5 lat. Obecnie mam 2 dzieci a mimo to wciąż jest nostalgia za Aniołkami. Czasem zakręci się łza. W kościele stawiam świeczki. Pamiętam. Nie porównuje sie, bo ja straciłam wczesne ciążę, a ty tulilas coreczke. Dla mnie to duża roznica. Bo teraz, kiedy jestem mamą skrajnego wcześniaka, który ciągle rodzi się i umiera (bo jest ciężkim przypadkiem) mogę sobie tylko wyobrażać jak boli strata dziecka.

Pozwól sobie na pomnik, nie bój się. Już pochowałas córeczkę. Żałoba i stawianie pomnika nie służy zapominaniu. To raczej czynności, które pomagają nauczyć się żyć ze strata.
Możesz spróbować wykorzystać fakt stawiania pomnika, by zakończyć etap chowania córeczki, byś mogła pozwolić jej odejść, a niestety musisz to zrobić. To nie oznacza, że ja zapomnisz. To będzie raczej taka kropka nad i w tym, co się obecnie od 2017 roku dzieje. Dlatego dobrze by było wybrac taki, ktory tobie pasuje. Taki, jaki będzie odzwierciedlał twoja dziewczynkę, jej charakter, to jak ja pamiętasz. Odważnie. I niech to będzie dla was (dla Ciebie i Twojej córeczki) nowy początek. Ona niestety nie żyje i przykro mi bardzo, że musiałaś tego doświadczyć. Moje kondolencje .....
Śmierć Twojej córeczki nie musi oznaczać twojej śmierci. Jakaś cząstka ciebie z całą pewnością też obumarła, ale nie cała ty. Już nigdy nie będziesz ta sama osoba, co wcześniej, ale masz prawo do życia, do uśmiechu, co więcej do radości i kolorów. Niech to wydarzenie raczej cię uszlachetni. Śmierć córeczki moze uczynic cie wrażliwa na życie, na jego piękno i kruchość. Spróbuj to, co obecnie cię wyniszcza przekłuć w siłę. Bo moc właśnie w słabości się doskonali. Nie przytulisz już maleńkiej, ale ona zawsze z tobą będzie. Zawsze będzie częścią ciebie. Dłuto miłości głęboko wykryło ja w twoim sercu. I ono będzie krwawić, ty będziesz płakać, a potem obie będziecie wstawać z kolan i podazycie dalej. Żyj dla niej. Pokaż jej jaki świat jest piękny, pomimo tego, że nie masz jej w ramionach. A kiedy przyjdzie odpowiedni czas znów się spotkacie.

Wiem fajnie mi się pisze a trudniej to robi. Moja córeczka żyje, choć ciągle stąpamy po cienkiej granicy. Ciągle ja tracę i odzyskuje. Tak można zwariować, a jednak nie można się poddać. Skąd czerpie siłę? Nie wiem. Chyba od moich aniołków. Często jak mi jej brak to o nich myślę. Upadam, poddaje się, płacze z bezsilności... A potem znowu wstaje. To jedyne co można zrobić by nasze maleństwa nie żyły na próżno. By ich obecność zbyt szybko nie przeminęła. One były są i będą miłością... W miłości szukaj schronienia

Pięknie się Ciebie czyta. Aż łzy napływają do oczu. Trzymam kciuki za Twoją walkę!
 
Dołączył(a)
11 Sierpień 2018
Postów
5
Wiesz nie bardzo wiem jak moglibyśmy tu na forum ci pomóc. Depresja to ciężki stan i chyba lepiej by było spróbować sobie z nim poradzić pod okiem specjalisty. Możesz to zrobić nawet przez telefon.

Tu na forum jedno co możesz otrzymać to chwilę rozmowy. Bo recepty na śmierć dziecka i na to jak sobie z tym poradzić nie ma. Każdy znajduje swój sposób. I tak jak kobietki piszą... CZAS... To jest twój ratunek. Musi minąć czas. Niestety nie wiadomo jaki długi. Raczej liczony w latach.
Moja nieszczęsna i chybotliwa rada próbuj szukać spraw, które cię cieszą, nawet minimalnie. Spacer w świetle księżyca, wyszywanie, czytanie książek, itp.
Jak dopadają cię uczucia, łzy, niemoc, to pozwól im wybrzmieć w sobie. Nie tłum ich pomimo uciszania z zewnątrz. Żałoba to czas na łzy i nie ma tu limitu.

Od moich strat minęło już prawie 5 lat. Obecnie mam 2 dzieci a mimo to wciąż jest nostalgia za Aniołkami. Czasem zakręci się łza. W kościele stawiam świeczki. Pamiętam. Nie porównuje sie, bo ja straciłam wczesne ciążę, a ty tulilas coreczke. Dla mnie to duża roznica. Bo teraz, kiedy jestem mamą skrajnego wcześniaka, który ciągle rodzi się i umiera (bo jest ciężkim przypadkiem) mogę sobie tylko wyobrażać jak boli strata dziecka.

Pozwól sobie na pomnik, nie bój się. Już pochowałas córeczkę. Żałoba i stawianie pomnika nie służy zapominaniu. To raczej czynności, które pomagają nauczyć się żyć ze strata.
Możesz spróbować wykorzystać fakt stawiania pomnika, by zakończyć etap chowania córeczki, byś mogła pozwolić jej odejść, a niestety musisz to zrobić. To nie oznacza, że ja zapomnisz. To będzie raczej taka kropka nad i w tym, co się obecnie od 2017 roku dzieje. Dlatego dobrze by było wybrac taki, ktory tobie pasuje. Taki, jaki będzie odzwierciedlał twoja dziewczynkę, jej charakter, to jak ja pamiętasz. Odważnie. I niech to będzie dla was (dla Ciebie i Twojej córeczki) nowy początek. Ona niestety nie żyje i przykro mi bardzo, że musiałaś tego doświadczyć. Moje kondolencje .....
Śmierć Twojej córeczki nie musi oznaczać twojej śmierci. Jakaś cząstka ciebie z całą pewnością też obumarła, ale nie cała ty. Już nigdy nie będziesz ta sama osoba, co wcześniej, ale masz prawo do życia, do uśmiechu, co więcej do radości i kolorów. Niech to wydarzenie raczej cię uszlachetni. Śmierć córeczki moze uczynic cie wrażliwa na życie, na jego piękno i kruchość. Spróbuj to, co obecnie cię wyniszcza przekłuć w siłę. Bo moc właśnie w słabości się doskonali. Nie przytulisz już maleńkiej, ale ona zawsze z tobą będzie. Zawsze będzie częścią ciebie. Dłuto miłości głęboko wykryło ja w twoim sercu. I ono będzie krwawić, ty będziesz płakać, a potem obie będziecie wstawać z kolan i podazycie dalej. Żyj dla niej. Pokaż jej jaki świat jest piękny, pomimo tego, że nie masz jej w ramionach. A kiedy przyjdzie odpowiedni czas znów się spotkacie.

Wiem fajnie mi się pisze a trudniej to robi. Moja córeczka żyje, choć ciągle stąpamy po cienkiej granicy. Ciągle ja tracę i odzyskuje. Tak można zwariować, a jednak nie można się poddać. Skąd czerpie siłę? Nie wiem. Chyba od moich aniołków. Często jak mi jej brak to o nich myślę. Upadam, poddaje się, płacze z bezsilności... A potem znowu wstaje. To jedyne co można zrobić by nasze maleństwa nie żyły na próżno. By ich obecność zbyt szybko nie przeminęła. One były są i będą miłością... W miłości szukaj schronienia


Dziękuję za ciepłe słowa. Życzę wszystkiego dobrego!
Trzymam kciuki aby Twój dzidziuś był zdrowy i rozwijał się prawidłowo.
 
U

użytkownik 168678

Gość
Moja przyjaciółka pochowała synka. Wraz z,mężem przeszła długą drogę.... Czy zapomni? Nie... Na półce w sypialni nadal stoi zdjęcie synka. My przyjaciele byliśmy z nią w trakcie ciąży, pobytu w szpitalu, po porodzie i na pogrzebie. Rozmawiamy o jej synku, oglądamy zdjecia. Nie unikamy tematu.... Ona wraz z mężem zorganizowali pogrzeb, postawili pomnik. Przywitali synka i pożegnali... Moja przyjaciółka wie, że tak musiało być. Wobec pewnych spraw jesteśmy bezradni, bezsilni.
Myślę, że dla rodziców, a zwlaszcza matki strata dziecka, to najgorsza rzecz. Bardzo Ci współczuję straty córeczki. Życzę siły i zdrowia. Życzę Ci , abyś mimo tej nieocenionej straty jaką poniosłaś, jeszcze była szczęśliwa.
 
Do góry