• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Wątek dla mam,które starają się o kolejne dziecko :)

reklama
Szczerze mówiąc czytam i nie wierzę 😨 jak tak można traktować rodzącą... sama parte miałam niecałe 10 minut, córka urodziła się rowno w terminie, ale też pamiętam, że ktoś na pewno nacisnął mi na brzuch (nie mam pojęcia w którym momencie, wiem, że dziecku spadków tętno i chyba już chcieli szybko wyjąć)... ale ogólnie porodu jakoś źle nie wspominam, obudziły mnie skurcze rano, odkurzyłam, zjadłam, napisała do męża, że coś się chyba zaczyna. Poszłam pod prysznic i po wyjściu skurcze coraz mocniejsze 😅 wtedy mąż wrócił z pracy, zjadł coś i zaczęliśmy się zbierać do szpitala. O 18 w szpitalu 2cm rozwarcia, a o 22 córka się urodziła 🙈

Edit: tez bylam nacięta i dość długo szyta po, ale wszystko ze znieczuleniem
 
Ostatnia edycja:
Straszne jak można tak traktować kobiety 🫣 Dobrze że teraz już są te organizacje rodzić po ludzku i kobiety też znają swoje prawa. W dobie internetu też myślę że bardziej się Ci lekarze i położne starają.
Dlatego teraz chciałabym rodzic w innym szpitalu. Boję się rodzic w swoim mieście. Opieka poporodowa była super, nie mogę złego słowa powiedzieć. Ale uważam, że poród mógł inaczej się potoczyć.
 
Ciąg dalszy mojej historii, jak już zaczęłam to skończę 😝

Nacięcie krocza przy urodzeniu małej pękło aż do początku pośladka, znieczulili mnie i doktor zaczął szyć wewnątrz a jakaś mloda dziewczyna/lekarka szyła mnie z zewnątrz i jeszcze sobie żartowała, że zszyje mnie tak, że będzie jeszcze lepiej niż przed porodem... Akurat, przechwaliła mocno swoje umiejętności, ponieważ zaszyła mnie za płytko i tydzień po porodzie jak brałam prysznic i lekko się rozkroczylam by się powycierać to dwa szwy zewnętrzne mi pękły, te najbliższej wejścia krocza, położna ta domowa jak przyszła to zostawiła mi na 2 dni jeszcze te dwa szwy z nadzieją, że krocze się scali ale niestety tak się nie stało, więc mam krocze nie scalone. Generalnie po porodzie nie umiałam na tyłku siedzieć 2 msc , mogłam tylko siedzieć bokiem na jednym pośladku. Przez pierwsze pół roku czułam mocne rwanie w pochwie, jak siadałam na toaletę to czułam jakbym tam miała jakiś wielki kamień lub drugie dziecko urodzić, to był ból kosmiczny. Do dzisiaj mam przy okresie takie ciągnięcie/rwanie w kroczu, ale właśnie przez ten poród mam obniżoną przednia ścianę pochwy i wyczuwam ja pod palcami jak dotykam krocza. No i nieszczęsne nietrzymanie moczu ( Przy kaszleniu, kichaniu,bieganiu, skakaniu, mocnym śmianiu czy np przy gwałtownych ruchach takich jak szybkie kopnięcie półki czy przy graniu w siatkowe itp ), jest to mega uciążliwe, że tak wiele czynności nie mogę robić, jest to przykre. Na plaży nawet na spokojnie pograć w siatkówkę nie mogę bo co zrobię mocniejszy wykrok to już leci 😖
 
A co do córki to urodziła się niedotleniony, przez tak długi okres partych ( 1,5h). Dostała 7/8 pkt Apgar i wspomagali ją tlenem, bo miała problem z samodzielnym oddychaniem. Miała niską saturacje i bardzo złe wyniki krwi. Przynieśli mi ją na drugi dzień o 12 na przystawianie do piersi, żeby pobudzi mi laktację, bo bałam się, że nie będę miała pokarmu przez tą rozłąkę. Wzięli mi ją po pół godz i orzywiedzili już o 16 i została już ze mną do końca bo już potrafiła sama oddychać. Żółtaczki nie miała na szczęście, natomiast miała podwyższone CRP 😞 w szpitalu byłyśmy 5 dni że wzgelu na to crp, codziennie spadało, ale norma to 5 a ona miała 25 więc nie mogli nas wypuścić. Generalnie okazało się, że mała była przenoszona o 2 dni i przy porodzie miała zamartwice porodową umiarkowaną 😞 ale to nie sprawiło żadnego uszczerbku na jej zdrowiu i jest zdrową, mądrą i sprawną dziewczynka 😀
Ale to nie koniec, bo po wyjściu ze szpitala to się dopiero zaczęło 🫣 wszystko przez poród. Ale to już jutro napisze, bo idę spać.
 
A co do córki to urodziła się niedotleniony, przez tak długi okres partych ( 1,5h). Dostała 7/8 pkt Apgar i wspomagali ją tlenem, bo miała problem z samodzielnym oddychaniem. Miała niską saturacje i bardzo złe wyniki krwi. Przynieśli mi ją na drugi dzień o 12 na przystawianie do piersi, żeby pobudzi mi laktację, bo bałam się, że nie będę miała pokarmu przez tą rozłąkę. Wzięli mi ją po pół godz i orzywiedzili już o 16 i została już ze mną do końca bo już potrafiła sama oddychać. Żółtaczki nie miała na szczęście, natomiast miała podwyższone CRP 😞 w szpitalu byłyśmy 5 dni że wzgelu na to crp, codziennie spadało, ale norma to 5 a ona miała 25 więc nie mogli nas wypuścić. Generalnie okazało się, że mała była przenoszona o 2 dni i przy porodzie miała zamartwice porodową umiarkowaną 😞 ale to nie sprawiło żadnego uszczerbku na jej zdrowiu i jest zdrową, mądrą i sprawną dziewczynka 😀
Ale to nie koniec, bo po wyjściu ze szpitala to się dopiero zaczęło 🫣 wszystko przez poród. Ale to już jutro napisze, bo idę spać.
Bardzo mi przykro że to Cię spotkało 🥺 Taka trauma potem rzutuje na całe życie. A byłaś może z tym u fizjoterapeuty uroginekologicznego? Może da się to jeszcze naprawić ?
 
reklama
U mnie pewnie niedługo będzie - napewno na weekend bo 26dc dzisiaj a to niby z "lewego" jajnika to pewnie 30dc okresu dostane bo bociany dały ciała 😆
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry