Cześć - u nas piękny poranek, u Was też?
A poza tym to do d... wszystko. Umęczyłam moich rodziców, żeby poszli do lekarzy. No i w poniedziałek jedno idzie do jednego szpitala, drugie do drugiego :-(
Mama na jeden dzień, krótki zabieg i mam nadzieję, że wyniki będą ok (dowiemy się za 3 tygodnie), a ojciec na dłużej, bo jednak ma chorobę wieńcową. Nie rozumiem tego: jest aktywny, dużo chodzi, rusza się, nie ma nadwagi, nie pali, a serducho mu siada. No i musi mieć zrobione badania. Co potem - jeszcze nie wiemy.
A do tego wszystkiego, jak wczoraj byliśmy na spacerze, to ja byłam po jednej stronie drogi (takiej naszej), a Malwiśka po drugiej. I zobaczyłam, że jedzie mąż, więc chciałam do niej przebiec, bo nie wiadomo co dziecku strzeli do głowy, i pies mi wbiegł pod nogi. A pies jest duży, więc się na nim zatrzymałam, ale to było takie szarpnięcie, że dziś mnie boli pół kręgosłupa, bo tak sobie go nadwyrężyłam. Ale wiosna już idzie, to może jakoś będzie lepiej :-)
Agapa, jak wyniki?
Meganne, a Twoje badania jak? Wszystko dobrze?
Patrycja - a Ty jeszcze karmisz? Bo mi tak okres fiksuje przy karmieniu - ciągnie się przez 2 tygodnie. Nie cierpię tego, a tej cytologii nie zrobiłam w tym miesiącu, bo już za późno.
Monikasia - klucze się znalazły?
Obcięłam Malwinie ciutkę grzywkę, bo taką miała wystrzępioną i nie to dziecko! Zupełnie inaczej wygląda.
An