reklama

Wątek PORODOWY :)

reklama
Czarna ja trafiłam z rozwarciem na 3cm - od wizyty z takim chodziłam.
Wody były zielone i chlustały ze mnie jak z wiadra.

Na sali porodowej mówiłam do męża, że nigdy więcej porodów.
A teraz już chciałabym mieć drugie maleństwo.
Mąż się śmiał ze mnie wczoraj, że najpierw musimy uporać się z jednym maluchem :-D
 
Czarna ja trafiłam z rozwarciem na 3cm - od wizyty z takim chodziłam.
Wody były zielone i chlustały ze mnie jak z wiadra.

Na sali porodowej mówiłam do męża, że nigdy więcej porodów.
A teraz już chciałabym mieć drugie maleństwo.
Mąż się śmiał ze mnie wczoraj, że najpierw musimy uporać się z jednym maluchem :-D

MADZIA ty juz myslisz o nastepnym dziecku ???????????:szok:
Ja narazie mysle jak tu sie zabezpieczac po porodzie aby nie zajsc w ciaze :tak:
 
A my też rozmawialiśmy po tym porodzie z M i doszliśmy do wniosku że dwójka dzieci nam wystarczy:tak:, tak że nie będziemy już więcej probować (no chyba że będzie jakaś "wpadka":-D)
 
Kasiu dziekuje za twoj opis:tak::tak::tak:
Jakos tak optymistycznie teraz podchodze do tego
Madziu ja na dzien dzisiejszy ciaza mówie NIE!!!!!!!!! na 100%%%%%

Małaulka mój Sami to typowa wpadka i niespodzianka
 
Dziewczyny,
Sliczne te Wasze opisy z porodów, przy każdym jednakowo się wzruszałam.
Moja historia nie jest tak przejmująca jak z porodów naturalnych, jednak dla mnie i M to najważniejsze wydarzenie w życiu. Czekałam na operację z założonym cewnikiem, w wielkiej koszuli szpitalnej, ściskałam M za rękę i odliczałam sekundy kiedy w końcu wezmą mnie na blok. Choć bałam się potwornie znieczulenia, powikłań, bólu, serce waliło mi jak dzwon, bo wiedziałam, że niebawem ujżę już moje maleństwo.
Wszelkie wkłucia i kolejne czynnosci podczas operacji ciągnęły się w nieskończoność, aż w końcu pojawili się dwaj lekarze ze skalpelami, co chwila zerkałam na zegarek, żeby nie przegapić godziny, minuty, sekundy kiedy pierwszy raz zobacze mojego skarba. A on? najpierw osikał lekarza, potem zapłakał już w pełnym oddechu i wtedy go zobaczyłam...
Zabrali go zaraz na ocenę Apgar i po chwili przynieśłi mamusi do pocałowania zawiniętego w pieluszkę. W życiu nie zapomnę, jak dotknęłam ustami jego czółka.... maleńki zaraz odjechał na mycie a ja zostałam ze ściśniętym gardłem i oczami pełnymi łez, nie myślałam już o godzinie, o szyciu, chciałam już być na swojej sali z maleńkim. Choć czekała mnie perspektywa 24 h w pozycji leżącej na wznak musiałam choć przez kilka minut potrzymać moje maleńswo na rękach i patrzeć na nie patrzeć i kochać .......
 
Kasiu - cudny opis, a sam poród super !! poza oczywiście szpitalem wczesniej...
Wiola - hehe.. urwis będzie z Waszego malucha, skoro pierwsze co zrobił to obsikał lekarzy !!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry