Używasz bardzo starej przeglądarki. Nasza strona (oraz inne!) może nie działać w niej dobrze. Naprawdę czas na zmianę na przeglądarkę, która będzie bezpieczna i szybka, na przykład darmowego Firefox, albo darmową Operę. Obie są bardzo szybkie, bezpieczne i wygodne.
malenko,byłaś naprawdę bardzo dzielna...ja chyba nie dałabym rady,choć w sumie mój poród trwał ponad 7godz.i szybko ten czas jakoś leciał,a dziś nawet nie pamiętam bólu:-)
a ja mam całkiem fajne wspomnienia z porodówki termin miałam na 03.10 a urodziłam 29.10 godz 14:15
przyjełam się do szpitala 27.10 poleżałam dzień na patologii potem uwzięłam się że chce prowokacje więc lekarz prowadżący porobił mi wszystkie konieczne badania i o 12:00 podłączyli mi kroplówke dostałam skurcze ale ujście sie nie chciało otworzyć wziełam szybki pryusznic i omały włos rodziła bym na korytarzu dobrze ze mąż był pozbierał mnie przyleciała położna i niecałe 5 min Karolcia była na świecie. Lekarz niezdążył przyszedł po fakcie popatrzył i poszedł nie było szycia pęknięcia ani nic na szczęście. teraz jesteśmy w domku zdrowe i szczęśliwe. Zobacz załącznik 121362
To mamy podobną historię Kasiu, bo ja też z patologii już do domu nie wróciłam i po kroplówce w godzinę Bartek się uwinął i też o mały włos nie urodził się pod prysznicem
no właśnie śmiali się ze mnie na porodówce że matka polka jestem. Ale mężowi to jestem dozgonnie wdzieczna pierwsze odebrał i całą noc się ze mna męczył zato drugie nie dało nam popalić.
dziewczynki dzidziuś wszystkie bóle wynagradza
a no to tak było z miesiączki wyszło ze mam termin na 03.10.
potem z ruchów że na 23.10
no i tak by się zgadzało bo tak miałam pierwsze bóle które mi się raz nasilały a raz ustępowały no ale lekarz mnie zbadał i powiedział ze to tylko przepowiadające i moge jeszcze pochodzić w ciąży no i tak chodziłam az doi 29.10 bo w końcu chyba lekarz się już bał bo zgodził się wreszcie na podłączenie kroplówki i w końcu urodziłam:-)