Potwierdzam, że takie wołanie o siku i kupę to jest patent maluchów na odroczenie pory spania. Moja córka (2 lata i 3 miesiące) generalnie ciężko zasypia i na ogół trwa to dosyć długo, ale jak ewidentnie nie ma ochoty na spanie, to zaczyna właśnie takie cyrki. Pierwszy raz pozwalam jej zrobić siku, bo może jej się faktycznie chcieć. A potem to już widać, że ściema, więc ją delikatnie zatrzymuję w łóżku, mówię, ze już przecież wysikana i zaczynam opowiadać co robiłyśmy w ciągu dnia i że była taka kochana, ale się zmęczyła i nóżki zmęczone i muszą odpocząć i poleżeć z mamusią trochę i takie tam. I to ją bardzo uspokaja. Nie kładę jej na siłę tylko na siedząco przytulam i mówię cichutko i głaszczę. Obie się wtedy wyciszamy :-) (bo mnie kombinacje przy zasypaniu też czasem wytrącają z równowagi). No i niestety trzeba takie cyrki jakoś przeczekać, kiedyś może maluchy zaczną spać jak ludzie...

