Ilona, super wieści

Teraz grunt to pozytywne myślenie!!!
Sobie też to powinnam powtórzyć, bo mam lekki dołek dziś... U lekarza wszystko niby ok - szyjka, jajniki, fizycznie wszystko w porządku. To dopiero połowa 5 tygodnia, więc pani dr powiedziała, że pewnie nie będzie nic widać, ale pogrzebała, pogrzebała i pęcherzyk znalazła

Maciupeńki tak, że nie udało się go nawet zmierzyć. Za tydzień w środę mam przyjść na samo usg. Teoretycznie powinno bić już serduszko, ale jak jeszcze nie będzie widać, to też nic się nie stanie.
Zła wiadomość jest taka, że tuż przy pęcherzyku jest krwiak. Pewnie powstał przy zagnieżdżeniu. Jest niewielki, bo ok. 2-3 razy większy od pęcherzyka, który jest z kolei maciupki. Pani dr mówi, że się wchłonie... No ale mam się nie przemęczać, nie dźwigać (taaa... niech to ktoś powie Frankowi...) i dostałam Duphaston.
Aha, no i pani dr powiedziała, że jak nie było żadnych plamień, to nie ma się co martwić. Może nie za tydzień, ale za 2-3 pewnie krwiak się wchłonie.
Wiem, że będzie dobrze, ale hormony mi szaleją i ryczeć mi się chce. No nic, jutro mi pewnie przejdzie.
Trzymam kciuki za Wasze wizyty.
Thinka, znów będziemy wizytować w tym samym tygodniu
