U mnie też ginka na USG prenatalnym była na 95% pewna płci, nie było mowy "PRAWDOPODOBNIE", ale zobaczymy za miesiąc, czy nic się nie zmieniło ;-)
A moje wkur*wienie od rana się nie myliło
W przychodni byłam o 9.45, żeby nie użerać się z innymi babami w kolejce.
Położna zarejestrowała mnie o 10 jako pierwszą w kolejce do gina.
Gin przyjmować miał od 10.30 - spóźnił się ponad pół godziny.
Moja wizyta trwała 15 minut (w tym USG - cytuję - "nóżki są, rączki są, główka jest, dziękuję, proszę na krzesełko").
Ciśnienie niskie (o dziwo, bo wściekła byłam nieziemsko, ale może się walnęła w pomiarze...), na przyszłą wizytę żadnych badań.
A do 12.15 czekałam na wypisanie L4...
Nosz kur*wa mać, że mnie nie stać na wizyty prywatne!!!
