nie wiem..sama nie wiem..jakoś tak dziwnie obojetnie mi to..czy teraz..czy poźniej..i nic czuję..powtarzam-co ma być to będzie..tymczasem zaraz zmykam do wyrka..maż wzywa..ide jemu pomarudzić..
Dziś wstałam "lewą nogą"..za godz przeszło mi..smiałam sie..byliśmy na wycieczce..na grilki..pizzy..było boombowo!..a teraz znowu jakoś mi smutno...Mąż mówi, ze ma nadzieję, ze taka w ciaży nie będę marudna..i to mi szybko minie..moze to stres..za dwa ..niecałe dni wyjeżdzam..
Buziaki dla wszytkich!