No więc tak - w sobotę Jagoda dostała miód (na końcówce łyżeczki i zalane dużą ilością wody, bo jednak się bałam). Dostała smoczek zanurzony w tym roztworze. A w niedziele był debiut czosnkowy. Najpierw dostała do surowego (przekrojonego) do polizania. I super. Nawet się nie otrząsła. I dalej chciała lizać. Ale jej powiedziałam, że nie, bo jej będzie z buzi śmierdzieć i nieprzyjemnie będzie się z nią całować (szczególnie z języczkiem) ;-)