Jeśli nie ma jakiegoś centrum informacyjnego to dzwoniąc do szpitala raczej się człowiek niczego nie dowie.
W zeszłym roku byłam w ciąży pozamacicznej, dostałam skierowanie do szpitala i o godzinie 17:00 zaczęłam obdzwaniać oddziały, o tej porze nigdzie nie odbierano telefonu (może odbierają tylko od 8 do 15?). W końcu zadzwoniłam na pogotowie, gdzie uzyskałam informacje, że nigdzie nie ma miejsc i kazali jechać gdziekolwiek i coś muszą ze mną zrobić.
Trafiłam na Borowską, 3 pacjentki przede mną odesłano do różnych szpitali (ale lekarz kazał im się spieszyć bo miejsc które załatwił mogły w każdej chwili zniknąć), a potem okazało się, że po godzinie 21 jakaś pani wypisała się na własne żądanie i mieli dla mnie łóżko na ginekologii... (Przepraszam, że tak trochę nie na temat).